"Tak mocno chciałem Twoich oczu, Twojej skóry,
Tak bardzo chciałem Twoich dłoni,
Tak mocno czułem to
Tak bardzo chciałem obok być, nie myśląc ile to kosztuje."
Wylewam z siebie hektolitry łez.
Nawet nie szlocham.
One same lecą.
Boli mnie to co się ostatnio dzieje.
Nie chcę odczuwać nienawiści zamiast miłości.
Jestem dziecinna?
Chyba tylko w emocjach.
Ale jak mam zacząć być w nich stabilna skoro w moim życiu dzieją się rzeczy, na które nie mogę być obojętna?
Niestety krycie w sobie emocji, również nie pomaga.
Czuję się tylko coraz bardziej beznadziejnie.
"Jeśli mimo wątpliwości to nie będzie proste, nie będzie intuicyjne, coś innego będzie dobre,
Jeśli będę musiał się odwrócić i
To co czuję, zniszczyć, nie móc o tym mówić,
Jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć, to
Będzie koniec nas,
Koniec.
Dziś, tak to czuję"
Zastanawiam się, dlaczego jestem wystawaina na taką próbę?
Jaki jest w tym sens?
Mam mało a chcę dać dużo więcej.
Nie wiem ile jeszcze to wytrzymam.
Ile jeszcze mogę dać, zanim zabiję wszystkie uczucia do Ciebie.
"W tym czego szukam nie ma nic prócz rozczarowania"
Właśnie tak zaczynam o tym myśleć.
"Mamy miłość ale nienawiść zawsze trzyma ja za rękę
Mamy siebie ale nie wiem czy mamy cos więcej"
"Wątpię w ciebie czasem juz myślę ze odejdziesz
Ze nie wytrzymasz mnie za to kim jestem
Ja nie potrafię zmienić swoich myśli w moment"
Dlaczego moje łzy masz tak głęboko w dupie? Dlaczego nie potrafisz przeprosić nawet kiedy naprawdę powinieneś? Czy jestem aż tak zła, że nie zasługuję na chociaż kilka miłych słów?
Zabij we mnie uczucie skoro tak bardzo mnie nienawidzisz.