Wrócila do domu. Pustego, jak zwykle. Jedyną `osobą` która zawsze ją witała , był pies. I tak też bylo tym razem.Mały, brązowy kundel machał wesoło ogonem, domagając się uwagi. Uśmiechnęła się lekko, zdejmując nielubiane, szkolne buty. Zaczęła iść na piętro, gdzie znajdował się jej pokój. Pies uparcie biegł za nią. Pozbyła się z siebie szkolnego mundurka i ogarnęła opaską czarne włosy. Zaległa na łóżku. Po głowie latały miliony myśli. To nie był dobry dzień. Myślała o niezbyt zadowalających wynikach egzaminów. O tym, że tak naprawdę nie ma nikogo bliskiego. Chłopak...? Chłopak nawet do niej nie zagadnął, a miał na to blisko 7 godzin w szkole. Czuła, że wszystkim tylko wadzi i się narzuca . Leżąc tak, w za dużych czarnych dresach i przydługiej fioletowej koszulce, czuła się jak mała, zagubiona dziewczynka. Nawet łóżko wydawało się jej niezwykle wielkie i przytłaczające. Wszechogarniająca ją bezradność i brak poczucia własnej wartości. To czuła. Niestety, Bo z natury lubiła być w centrum uwagi, podziwiana i mieć nad wszystkim kontrole. Zdała sobie sprawę, że nie czuła się już tak długi czas. A na zły nastrój zbierało się już od dawna. Nie mogła jeść, nie mogła spać. A co najgorsze, nie mogła płakać. Łzy nie chciały płynąć. Miała też przeczucie, że to jeszcze nie kulminacyjny moment tych trosk. Że zanosi się na jakieś większe boom. Czekała na wiadomość. Na wiadomość od faceta, któremu rzekomo zależało. Ale telefon milczał. Tak jak milczał i ów facet, przez cały dzień. Bolało ją to. Mimo, iż byli razem niecałe dwa tygodnie. Zależało jej, być może zbyt mocno. A być może zbyt mało, by zmienić tą sytuację, zrobić pierwszy krok w stronę zmiany na lepsze. Z resztą w jej przypadku faceci zmieniali się jak kolory w kalejdoskopie. Lecz w sercu był tylko jeden. A raczej jego wspomnienie. A może to była tylko tęsknota za utraconym uczuciem i ciepłem ? Sama do tego doprowadziła. Nie obwiniała jego. Nie obwiniała siebie. Tęskniła i żałowała. Dawne czasy niosły za sobą złe wspomnienia, ale on nadawał im nutki tego, co sprawia, ze w brzuchu mrowi, a gardło zaciska się pod wpływem tego wspomnienia. Nie lubiła wspominać. Szczególnie tych dobrych rzeczy. Za bardzo chciałaby do nich wrócić. Teraz jest teraz i liczy się tylko dana chwila. Nie przeszłość, ani nie przyszłość. Chwila, która trwa i przemija. Nie lekceważyła tego. Bo całe życie to zbiór chwil, które z każdą jedną przybliżają nas do tak zwanej śmierci. Chciała mieć z nich jak najwięcej. Bo lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że pozostało się biernym. W tej chwili jednak nie potrafiła trzymać się tych słów. W przygnębieniu leżała i rozmyślała o tym co było i co może się zdarzyć. Słońce zaczynało zachodzić ...
behinger
marciala
felven
dzikuseqqq
jrockpiter
pshczola16
szesz
alex1122
Wszyscy znajomi