Góry to istne katarsis.
Codziennie 15 kilometrów.
Rudy miedzi się wyczerpały, a mój stan psychiczny wskazuje, że wracam do normy.
Hasior. Sen o Hasiorze.
Biedak w wykonaniu Asi.
Inne szaleństwa jak zejście z Gubałówki o 6 wieczór, trasa nieoświetlona.
Całe życie z wariatami.
Stęskniłam się za własnym podwórkiem.
Za akustykiem i basem.
Za własną trumną w mojej krypcie, 13 ołówkami i bajzlem.
Za nic nierobieniem.
Za wami.
I za Łysiem.
Gojira. Dla niekumatych tekst. Poetycki death metal.
Ogółem wracam do nieżycia, ludzie.
12/02/2012 18:41:32
24/01/2012 19:48:05
15/01/2012 12:25:27
31/12/2011 14:04:28
29/12/2011 22:52:47
16/12/2011 18:22:18
12/12/2011 16:01:56
03/12/2011 21:41:12
Wszystkie wpisyteustyle
calley
redsel
silatrommi
mechantefemme
kvenhetja
ladyligeia
merihim
Wszyscy znajomi