Ania i Mariusz.
lubię ich (:
nie wiem jak wyszło, obrabiałam na oślep na małym lapku.
standardowo na szybciocha z dziś.
anonsuję, że żyję, mam się dobrze (; już po przenosinach do nowego mieszkanka. 3/4 majdanu ogarnięte, powoli robi się łosiowo i przytulnie. jak się do końca ogarnę to może i nawet jakaś minifotorelacja się znajdzie. choć fizycznie podupadam, co czuję z każdym ruchem, alem szczęśliwa. życie przewrócone do góry nogami o 180 stopni. nadmiar wrażeń. łosie zdecydowanie to lubią. bez względu na pozytyw czy negatyw sytuacji. musi się dziać. dzieje się więc. a w głowie rośnie milion nowych pomysłów na foty. jak standard wyznacza, chęci i zamysły są wprost proporcjonalne do zwiększającego się braku czasu i nadmiaru obowiązków. a to wszystko po to by zagościła znów harmonia. nieokrzesana tym razem, ale znów to harmonia. i zrozum tu rogaty tok myślenia...
***