modelka: Wercia.
foto: Moosie.
daj ludziom palec... pierwszą rzeczą, na jaką kładę nacisk podczas mojej wirtualnej egzystencji to umiejętność oddzielania życia prywatnego od potężnej grupy napalonych odbiorców. pierwszą rzeczą, jaką czas wprowadzić w życie realne to oddzielenie swojego życia od ludzi, których każdy szary dzień jest tak nudny i do posrania codzienny, że czynnie zajmują się regularnym obserwowaniem i oceną innych, niczym w prymitywnym reality show. ogłoś opcję wpływu na dalsze losy poprzez smsy, a dostaniesz ich miliony. bo oni wiedzą lepiej. filtrowanie i separacja pewnych wydarzeń nie należy do najmocniejszych stron większości. pokaż im, że czarne to jednak nie do końca jest takie czarne, jak sobie wyobrażali i panika gotowa. strach przed zmianami, dotyczący nie tylko osób głównie zainteresowanych, ale i tych po prostu zainteresowanych bywa niesamowicie toksyczny. gdzie sie nie ruszę widzę tylko te kocie mordy, czy to tutaj, czy na ulicy mojego miasta. napisałabym o sobie książkę, w której zawarłabym każdy, nawet najciemniejszy, najpikantniejszy szczegół z mojego życia, a za oknem wciąż czekałoby stado hien, gotowych pożreć każdą moją cząstkę, od info nt ostatnio wybranej pozycji po smak herbaty ostatnio pochłonięty. utrzymywanie życia prywatnego z dala od sieci jest o milion łatwiejsze, niż utrzymywanie go z dala od osób otaczających, gotowych w każdej chwili do wybitnych wniosków i zażaleń, przy okazji obalenia ich wyimaginowanych niusów. choć... wracając ostatnio do numerków pageviewsów oraz czynnych zbieraczy o mnie informacji wcale nie jest lepiej. jak pisałam na formspringu - może i jestem wylewna uczuciowo, tematycznie, jednak znam granice. będę chciała, to zaproszę cię do mojego świata, pokażę jak i z kim żyję, po co to robię i co sobie wyobrażam. ty mnie nie oceniaj, bo nie zasługuję na to. nie wchodzę ci do wyra z butami i to samo poproszę od ciebie. nowy rozdział, jaki zaczynam, chcę przeżyć pełniej, całą sobą, bez gapiów. przynajmniej jego początek. pozwolisz?
***