wszyscy krzyczą, że gra w klasy. mi ktooooś pod nos położył właśnie grę w klasy, maga i cień wiatru (Ruiz Zafón Carlos), sama zgarnęłam z jego półki księżycowy park (bret easton ellis). grę w klasy zaczęłam i niby wszystko fajnie, ale odłożyłam i nie wracam. czeka. maga zaczęłam, odłożyłam i przypadkiem wróciłam. i wciągnął. naprawdę wciągnął. jeszcze żadna książka aż tak mnie nie pochłonęła. tylko nie wierz do końca recenzjom. one mówią, że fantastyka, że coś tam... a tu trochę nie do końca jednak. ellisa też zaczęłam w podróży, a później nie wracałam, bo nie zachwycił. wróciłam do niego w miniony wtorek, a w środę wieczorem już go kończyłam. w sumie w porządku, ale to takie thrillero-horroro-zagadko-sratapierdata, a nie tego chciałaś. cień wiatru wszyscy sobie chwalą, ja zaczęłam (jak wszystko), dziś próbowałam wrócić i nie zaskoczyło. a gra w klasy... leży i czeka. nie wiem, jakoś mnie nie ciągnie.ale zobaczymy,ma być świetna. ewentualnie mogę jeszcze polecić orwella rok 1984 lub...