Iza.
codziennie byle dotrwać. ciągle człowiek posiada punkty zahaczenia, na które czeka. osobiście czekam na drugą połowę lutego, na wiosnę, na sięwyspanie, zaliczenie wszystkiego co niezbędne do uwolnienia się od połowy spraw po to, by zastąpić je innymi. a najbliższy cel - poniedziałek.
irytuje mnie ta zima i totalnie nieodśnieżone chodniki. takich bulwersów zimową porą już dawno nie było. kiedy wracaliśmy dziś z seminara, na chodniku stała pani usiłująca bezskutecznie pomóc poruszyć się panu na wózku elektrycznym. przez to, że chodnik wyglądał momentami gorzej niż pobocze, nie była to łatwa sprawa. całe szczęście, że poza w.w. panią było nas trzech. skupiliśmy siły i udało się wyprowadzić pana na nieco bardziej odśnieżony kawałek chodnika. po prostu skandal ;/ dajcie wiosnę, bo te śnieżne, syzyfowe prace też już do irytacji doprowadzają... choć z drugiej strony tyle jeszcze zimowych zdjęć w głowie.. :( eh.
tak btw. miałam dziś spotkanie z jedną z przyszłych par młodych i, bez kitu, jakby tacy byli wszyscy, to nie odechciewałoby mi się tych ślubów, do których ostatnio zapałałam niechęcią przez niektóre zdarzenia oraz niesamowicie 'entuzjastyczne' nastawienie par... eh2. cieszcie się ludzie z tego przepięknego dnia, jednego z nielicznych takich w życiu i nie straszcie smętną miną, bo człowiek do pracy wtedy jak na skazanie idzie...
miłego weekendu Robale *;
spać.
olusq
- 30/01/2010 22:41:15