Jestem zakochana. Uwielbiam spać przy otwartym oknie, leżeć w łóżku i czuć leciutki powiew wiatru na wilgotnej skórze. Uwielbiam patrzeć jak pada i wyciągać dłonie jak najdalej, żeby spadły na nie chłodne krople deszczu. Lubie odkrywać, że moja kawa się już skończyła, zabierać babci stary, pomarańczowy rower i z uśmiechem na twarzy pędzić do sklepu. Kocham wstawać przed południem, a nawet przed 6 rano i patrzeć na bezchmurne niebo, pijąc miętę i stojąc na bosaka w nieskoszonej trawie. Zachwycają mnie wszystkie kwiaty w ogródku babci, barwa lilii, zapach jaśminu. Mogę przy nich stać całe minuty, patrzeć wąchać, podziwiać. Lubię wziąć do ręki piłkę do siatkówki i od tak zacząć odbijać. Fajnie mi jest, kiedy mogę wieczorem włożyć do uszu słuchawki i nie zwracając uwagi na nic słuchać muzyki jak najgłośniej. Cieszy mnie, że przed wyjściem z domu muszę pamiętać o okularach, bo słońce świeci prosto w twarz. Z radością powitałam nawet pierwszą muchę, latającą tuż nad moim nosem. Właśnie w tym jestem zakochana. Chcę doceniać każdy moment, każdą piękną chwilę. To co przez wszystkich niezauważane, dla mnie staje się ważne. Muszę żyć tymi błahostkami, bo pomaga mi to trwać, daje odrobinę szczęścia, zapomnienia i oddala od nieosiągalnej miłości.