Kolejny tydzień kursu za mną. A w dzienniku piękne oceny. Jak minął ten tydzień? Szybko, to najważniejsze. Kuchnia z dnia na dzień gorsza. Denerwuje mnie ignorancja kucharek, to co zrobiły - jest poniżej pasa. Planujemy więc ugotować coś w piątkę...Będzie ciekawie, ponieważ ja zupełnie nie potrafię gotować... I nawet nie zamierzam tego zmieniać.
Nie skomentuję karaoke i dyskoteki. Dyskoteki trwającej (UWAGA) godzinę. "Zanudzić się na śmierć", teraz znam prawdziwe znaczenie tego powiedzenia. A przecież powinnam być "królem parkietu" i "wyrywać laseczki"! xD Może...Może po dwóch piwach...
Mam nadzieję, że dzisiaj nie zapomnę kurtki, po którą będziemy musieli cofać się w połowie drogi, ani telefonu w połowie drogi do szkoły (!). Na szczęście był cały i zdrowy, nikt go nie ukradł. Masz rację Jessi, gdyby moja głowa nie była przymocowana do karku - jej również bym zapomniała...
Pomijając kurs, wszystko zaczęło się układać. Wszystko zapięte na ostatni guzik, możemy zaczynać wakacje i wreszcie odetchnąć...
Ale mimo wszystko, przychodzi to z trudem...
03/06/2012 14:34:46
26/05/2012 15:09:20
19/05/2012 23:06:04
12/05/2012 12:26:35
09/05/2012 23:40:42
09/05/2012 9:47:27
06/05/2012 16:25:45
04/05/2012 7:10:51
Wszystkie wpisyinnowaty
xbezdechx
andzelajna
xmachikox
ziolkomarcin
anylife
6artificial6
badqueeen
Wszyscy znajomi