No, no..
Pogratulować tylko takiego dnia. Czasem po prostu sie rozklejam nad tym, co mnie boli. Jestem tylko malym pieprzonym czlowieczkiem, ktory ma serce i uczucia. To, ze moja pompa tloczaca krew jest miekka widac na kilometr. Niby dobrze, bo wrazliwosc i te inne smiecie, ale z drugiej strony chcialabym raz w zyciu poczuc, ze w 100% mam na wszystko i wszystkich po prostu wyjebane. Miec wszystko w dupie i nei liczyc sie z nikim i niczym.
Wszyscy wiedza do okola lepiej ode mnie, mowia mi co mam robic, a przeciez nie sa moimi rodzicami, by mowic co powinnam zrobic, a co nie, chociaz i w tym przypadku jest zupelnie inaczej niz w normalnej rodzinie.
Mysle sobie czasem, ze Bog nas nie stworzyl, po to bysmy mogli brac za darmo cokolwiek. Nawet tutaj trzeba dac cos za cos. Czasem dajemy pod zastaw wszystko, co mamy i wystarczy jedna glupia decyzja by wszystko stracic. Upajamy sie chwilami, ktore przeciez sa tylko krotkotrwalym mignieciem. Pojawia sie i znika. Cieszymi sie i cierpimy.
Mowia ze czas wszystko zmienia, ze zmienia ludzi, ze studzi zal do innych, ze studzi żar który tli sie w sercu, ale tak nie jest. Powracająca cały czas dramaturgia prostactwa, glupota ludzka, która uderza ze zdwojoną siła w klatkę piersiową przyduszając przy tym serce, które i tak jest już spękane i uszczerbione.
Mówią daj szansę drugiemu człowiekowi. Myślę spoko-mają rację, dałam szansę. Raz, drugi, trzeci, czwarty... Wystarczy. Brakuje mi już sił, brakuje mi czasu na zabawy i kolejny raz wracac do tego samego punktu, bo to on wystukuje mi rytm i musze sie dostosowac i odpowiednio tanczyc. Nie wolno mi ciagle stac w miejscu a tymbardziej cofac sie. Czas nie zmienia ludzi. Nie studzi żaru, ktory plonął, nie znika ten ból i żal, a jedyne co robi to wysusza łzy tylko po to by autostradą która przeciagniętą jest przez policzki mogły przepłynąć nowe i calkiem świeże strugi słonych łez.
Kilka urwanych myśli, niewypowiedziane słowa i ten wyraz twarzy, ktora nei zdradza zadnych emocji. Brak strachu, ekscytacji, podniecenia, milosci, odwagi. Twarz jest pustą paletą. I teraz weź kmiń czlowieku jak znaleźć odpowiedni pędzel i barwy, żeby na ryju był usmiech, który nigdy nie schodzi...
staram się, naprawdę sie staram.
Powoli uczę się patrzeć się na Ciebie i stać tak w bezruchu w momencie, kiedy dławisz się własnym fałszem.
Rzucasz nienawiścią wokoło, uczysz tego mnie. Błyskotliwy umysł i chęćnauki. Szybko stajęsie lepsza od mojego nauczyciela...
Łamię wszelkie zasady, jakie są tylko możliwe.
edit:
No i słowo poszło sobie w las. Zjadłam 4 paczki ciastek..
ehhh.. porażka
michasink
- 02/09/2010 23:18:33
tiili
- 02/09/2010 21:14:35