Są takie chwile jak sztylety rozrywają duszę w kilka sekund...
o nie...
Obrazy w mojej głowie,
nigdy o nich Ci nie powiem!
To co, to co w potłuczonym szkle...
Źle!
Nie wiem ile jeszcze..
Co znaczy oddech, ilość zbliżeń?
Serce wiąże supły na tętnicach...
o tak...
I wtedy znowu czuję,
jakbym miał za ciasną skórę,
patrzę w górę i nie widzę nieba!
Czekam na dzień, w którym to, co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest - dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu...
Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki...
Patrząc na Ciebie widzę różę,
z której ciągle ktoś obrywa płatki,
o nie...
To wtedy dziwię się,
dlaczego nadal chcę zobaczyć jeszcze jeden zachód słońca!
Czekam na dzień, w którym to, co mam rozwali się, nie w blasku gwiazd,
nie w blasku świec,
tylko śmiech!
Jakikolwiek gest - dobry czy zły
nie warty jest naprawdę nic, naprawdę nic, właśnie tu...
Ile to już dni jesteś jak kwiat,
który urósł mi, a z którego świat na mych oczach zrywa płatki...
___________________________________________________________________________________________________________
mhm... i znowu wszystko mi obojętne...