Z tą to dziś mały stres...
Najadła się trutki na szczury... :< Co prawda nie dużo, ale to jest przecież strasznie trujące. Mama nawet nie wiedziała co robić, zajrzałam do internetu, dałyśmy jej mieszankę na wymioty, ale nic z tego. No to w samochód i migiem do weterynarza, dobrze, że jeszcze go zastałyśmy. Najpierw ją uśpił, bo przy tym 99% psów wymiotuje, ale ta durna zawsze jest odwrotna i była w tym 1% -.-... To potem dał jej odtrutkę... Rano na jeszcze jeden zastrzyk i pojutrze też... :( Moja bidulka!
Swoją drogą to powinna spać przynajmniej 2 godziny, potem się pomału budzić. Powinna teraz jeszcze ledwo ruszać oczami, a ona już jest po kolacji i nawet weszła po schodach. Zawsze wszystko robi na opak :P