marzy mi się taki pięknie płaski brzuch, a nie to co sobie wyhodowałm...
niestety nie wszystko można mieć od razu, w każdym razie dobrze, że się za siebie wzięłam, bo najwyższy czas, z każdym dniem byłoby coraz trudniej. i tak jest dość ciężko. dzisiaj rano na wadze 67, więc do przodu, ale do upragnionego wyglądu daleko. już myślałam, że złapie mnie dół, tak bardzo chciałam wepchnąć w siebie jakieś jedzenie ponad normę, ale na szczęście w miarę się opamiętałam. jak motywująco działa czas który sobie człowiek ustali na zrzucenie kilku kilogramów. walczę ze sobą i chyba mam silniejszą psychikę niż ostatnim razem. może dlatego, że wiem, że dam rade kiedy się uprę, bo przecież już raz mi się udało. ciężki czas przede mną. boję się powrotu do studenckiego mieszkania i pokus tam czychających ale nie dam się ! :D a na wakacje będę piękna i szczupła, a może już nawet prawie chuda. będę nad tym pracować. na razie 63 na dwudziestkę. muszę.
bilans :
obiad : chleb ryżowy, wędlina, ser, sałata, groszek, kukurydza, pomidor
kolacja : chleb ryżowy, wędlina, marmolada, sałata, mały kabanosek, kubek zupki fit
i kisiel w przypływie nagłego głodu. mogłam się nie skusić, ale uległam ;/ do tego rypnęłam kostkę czekolady. na szczęście tylko jedną.
bo mniej na prawdę znaczy więcej !!
muszę być szczupła.
05/04/2012 18:56:22
04/04/2012 19:16:27
03/04/2012 19:04:36
02/04/2012 17:55:37
02/12/2011 11:50:36
23/11/2011 11:52:59
04/10/2011 8:34:15
22/09/2011 17:25:42
Wszystkie wpisy