Wiecie co? jest dobrze :) piwko, klub 8 BiTóW a potem dancing. nastepnego dnia tona naleśników, dżem, powidła, sos i cola na stole z deski do prasowania, seans serii Underworld i taki studencki klimacik z niestudenckim dembolem, czyli co robić w weekend jak nic się nie chce ale coś by się jednak zrobiło. Dzisiaj znów kino i do przodu, sesja zdana i granie na kompie do rana, norma i spanie do 15 codziennie. elo, zaczynamy nowy semestr.