Photoblog.pl

Załóż konto

Istniał świat.A to rozprasza 

2017/11/30   

13 powodów

« następne   poprzednie »
13 powodów

 

 

 

Long time no seen.

Zdążyłam w  tym czasie zarobić pieniądze, przepieprzyć pieniądze, wyjechać do Anglii, wrócić z Anglii, zakochać się, odkochać, zakochać ponownie, zostać modelką, przestać być modelką, założyć instagrama, uzależnić się od instagrama, zrozumieć, że uzależniłam się od instagrama i obejrzec morze filmów.

 

A że piszę - spowodował ostatni z nich. Pół godziny temu wyłączyłam ostatni odcinek ,,13 Reasons Why" i moja psychika jest zdruzgotana. Pierwsze co zrobiłam, to wzięłam kąpiel, żeby ochłonąć z tego, co stało się w mojej głowie. Oglądam dużo filmów, ale powód dla którego chcę napisać właśnie o tym, jest jeden - ten film mówi o rzeczach o których mówimy coraz rzadziej. I mówi o nich w sposób bardzo dobry.

 

Pomijając dość mocno ,,amerykańsko-highschoolowy klimat realizacji zarówno w plakatach, czołówce jak i scenerii serialu, dla mnie produkcja stoi na poziomie. Chociaż co do całej tej ,,highschoolowości - cóż, mimo że faktycznie może powodować odruch wymiotny, serial nie o czym innym, jak o high schoolu jest.  I nie dla kogo innego, jak dla licealistów zresztą. Podobnie jak w przypadku ,,Gwiazd naszych wina", myślę, że to dobrze, ze powstają realizacje poruszające tak ważne życiowe tematy w stylistyce ,,przyjaznej nastolatkom", mówiące ich językiem i stylem. Nieważne jak okrutna dla nieco starszego widza by była. Bo myślę, że tak jak film ,,Gwiazd naszych wina", tak samo i ten powinien zobaczyć każdy licealista... Może świat byłby innym miejscem, gdyby nasze dzieci częściej oglądałyby tego typu kino...

 

Sprawa wydaje się prosta - dziewczyna się zabija. Sprawa robi się sporo mniej prosta, kiedy zadamy sobie pytanie - dlaczego się zabiła. Film opowiada historię jej spotkania ze wszystkimi osobami, które pociągnęły ją na krawędź. I robi to jej oczami, a dokładniej słowami. I obejrzenie, wysłuchanie, tego było dla mnie przeżyciem o tyle osobistym i trudnym, że 3 lata temu stałam na tej samej krawędzi co ona. Przeżyłam w swoim życiu załamanie nerwowe graniczące z obłędem, doświadczyłam sytuacji, w której wiesz, że po twojej stronie nie stoi nikt, że nietrafione osądy tłumu ludzi decydują o tym kim jesteś bardziej, niż prawda o Tobie i że czasem na świecie nie ma nikogo, kto poda ci dłoń, kiedy zaczniesz spadać. Choćbyś dotykał już śmierci.


Dziś, po psychoterapii, 2 latach brania mocnych antydepresantów, odbudowanym od podstaw - ze zgliszczy - światopoglądem i życiem, przeżyłam drugi raz historię taką jak moja, jedynie bez szczęśliwego (a może trafniej będzie - nie tragicznego) zakończenia.

Nie wydaje się więc zapewne dziwnym, że chciałabym aby jak najwięcej osób ją poznało. Bo tak - myślę, ze film mówi o temacie z rodziny tych, które tak długo i często do nas wracają, że przestajemy o nich mówić. Bo cóż odkrywczego jest w nastolatce, która nie wytrzymała presji wieku dorastania.

 

Chyba że nakręci się go w postaci serialu, w którym jest czas opowiedzieć go kawałek po kawałku. I na tym własnie polega fabuła 13 Powodów. Każdy odcinek opisuje historie spotkania tej dziewczyny z osobą, która świadomie, bądź mniej świadomie skrzywdziła jej uczucia - powodowana swoimi kompleksami, grubiaństwem, ciekawością, interesownością, czasem nieuważnością i lekkomyślnością. Opowiada historię ludzi dokładnie takich jak my wszyscy. Nie psychopatów, nie oprawców z krwią na rękach. To, co tak porażające jest w tym filmie, to fakt że wszystkie powody, które mieli ci ludzie, są znajome nam wszystkim. I dokładnie one, te tak powtarzalne zwykłe powody, potrafią zabić.

To, co również uderzyło mnie jak młot, to analiza psychologiczna tego, co zachodziło w kolejnych osobach po odkryciu, że przyczynili się do czyjejś śmierci. To jakże znajome nam poczucie, że przecież mieliśmy prawo, że każdy inny też tak by zrobił, że przecież to się zdarza. To, że przecież podkopanie kariery na Collage'u, czy w drużynie sportowej jest wystarczającym powodem, żeby zatuszować swój występek, który doprowadził do czyjegoś końca. Przecież mamy prawo... Przecież nasze szczęście jest takie ważne, ważniejsze niż grób tej dziewczyny.

 

Tak, doskonale pamiętam jak łatwo jest niektórym ulżyć sobie po dostaniu kosza, rozpowiadając że ,,zaliczyłem", że ,,oj, ona i tak jest łatwa". Wiem jak to jest, kiedy ktoś nie widzi że fakt, że nie radzi sobie ze swoimi uczuciami, nie upoważnia go do odbierania ci kłamstwem przyjaciół i szacunku. Wiem też, jak to jest kiedy ktoś z zimną krwią projektuje ,,swoją prawdę" z wyprzedzeniem rozpuszczając ją wokół, żeby przypadkiem ,,twoja - trochę brudna - prawda" na jego temat nie wydała się zbyt prawdziwa. Pamiętam też wiele więcej powodów, dla których co rano łykam pigułki.

Ale wspólnym mianownikiem wszystkich tych historii - bohaterki tego filmu i moich - jest fakt, że każda  osób, które skłamały uważała, że ich szczęście jest najważniejsze. I że mają prawo chronić go nawet za cenę czyjegoś życia.

 
I, przynajmniej dla mnie, chyba najważniejszy morał płynący z tego filmu i z moich doświadczeń jest taki, że samobójstwo nigdy nie bierze się znikąd, i nawet jeśli powodów jest milion, to właśnie ta postawa ,,za miękka była"/,,na pewno miała coś nie tak z banią"/,,każdy przez to przechodzi" jest powodem, dla którego samobójstwa wciąż się zdarzają i pewnie będą zdarzały. A ja, patrząc na kolejne epizody 13 powodów, widziałam poszczególnych ludzi, którzy dokonali konkretnych decyzji, które doprowadziły do tego, co się wydarzyło. I być może nigdy nie pogodzę się z tym mechanizmem społecznego przyzwolenia na te, z pozoru, błahe występki, na które pozwalamy naszym dzieciom, kolegom, koleżankom - listy z rankingiem pośladków dziewczyn z klasy, plotka że ,,się zaliczyło" jako zemsta za kosza, unikanie trudnej rozmowy, kiedy ktoś jej potrzebuje. I być może nigdy do końca nie pozbędziemy się tych zachowań, ale to jednak zawsze dobrze, kiedy ktoś znów podejmuje ten temat. I dodaje choćby kolejną cegłę do walki o to, by było ich przynajmniej jak najmniej.

 

I chyba o tym głównie chciałam napisać. Że ten film warto zobaczyć chociażby po to, by zapytać siebie: Czy przypadkiem nie widzę się w którymś z jego bohaterów? Czy przypadkiem nie zrobiłem komuś tego samego? Bo mimo, że samobójstwa zdarzać będą się pewnie zawsze, to każdy może zrobić przynajmniej tyle - dokonać refleksji jak sprawić, żeby samemu nie być jednym z powodów.

 

Ja przetrwałam swoje 13 powodów, chociaż, nie będę udawać - coś we mnie na zawsze umarło. Bohaterka tego filmu nie. I może zachęcę cię odrobinę bardziej jeśli zapytam: Co czułbyś gdybym dzisiaj nie żyła? Chciałbyś obejrzeć film, który mówi o tym czego nie robić, jeśli chcesz żeby osoby takie jak ja - a może twoja koleżanka, kolega - nie umierały na darmo?

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

11
13 powodów

 

Wpis miverre

 

5
Wpis miverre

 

3
Wpis miverre

 

Wpis miverre

 

4
Wpis miverre

 

Wpis miverre

 

Wpis miverre

 

Wszystkie wpisy