|
2011/11/24
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
No więc jesteśmy, może mądrzejsi, trochę bardziej samotni, niby ci sami, a jednak o jednego z nas inni. Z kolkoma pytaniami o życie więcej.
Co wiem? Że Bruegel miał rację. Że Ikar spadał w swój wieczny błękit nie inaczej, niż parobek pasł owce. Nie ma Ikara, a pomidory tak samo rosną. I iść trzeba przecież, bo czas idzie jak szedł i inni nie mniej idą nawet przez chwilę.
Więc pójdziemy i my, niosąc tylko w sobie to dziwne. Pójdziemy ci sami tylko w znaczeniach inni już trochę, z tym nieczasem w sobie zatrzymanym gdzieś głębiej i rozwarstwieni na to pójście niewzruszone i ciche ustanie w niezrozumieniu i niepojęciu. I śmiać się będziemy nawet, bo czas, a jednak wciaż w cichym ustaniu się śmiejący.