Tak, stanowczo uwielbiałam nasze dysputy filozoficzne prowadzone późnymi wieczorami przy szklance whisky i dobrym kubańskim cygarze. Ale z drugiej strony kto powiedział, że siadanie komuś na twarzy i pierdzenie nie może być wyrazem sympatii - przecież wszystko to tylko kwestia utartych i umownych konwencji