No tak, komuś się to zdjęcie powinno spodobać, jeśli je rozpozna ;P
12.12.09- Dzisiaj krótkie spotkanie z biurokracją. Rodzicielka mieszała coś w przepisach szkolnych, narzuconych przez ministerstwo, a potem pisała notatkę służbową z zaistniałego przykrego incydentu. A wyglądało to mniej więcej tak (imiona wymyśliłem przypadkowe, nie pamiętam prawdziwych): "Łukasz poskarżył się, że Michał ukradł mu telefon. Michał odpowiedział: "Jaki, kurwa, telefon? Nic, kurwa, nie mam!". Na moją prośbę odparł wulgarnie, że nic nie odda, i sobie poszedł." Poradziłem, żeby dopisała: " ...co wprawiło mnie w zdumienie, ponieważ wszystko robiłam zgodnie z przepisami.", ale stwierdziła, że nie będzie z siebie robić idiotki.
Kurcze, ale fajnie by było mieć władzę nieograniczoną durnymi konwencjami. Mógłbym np. stworzyć prawo: "W przypadku podejrzenia o kradzież, nauczyciel zobowiązany jest poprosić ucznia o zwrócenie mu ukradzionego przedmiotu. Jeśli uczeń nie wykona polecenia, nauczyciel ma prawo, wedle uznania, zasunąć mu dwa razy z dyńki.". Czaicie te klimaty?
20/12/2009 17:58:41
14/12/2009 9:41:16
13/12/2009 20:31:36
03/06/2008 21:29:13
01/06/2008 10:39:24
31/05/2008 11:24:00
30/05/2008 17:09:05
29/05/2008 19:12:21
Wszystkie wpisy