Pozwolę sobie pominąć liczne przykłady w jakich okolicznościach nawiedzały ją czyje anioły. Grunt, że zakończenie było jeszcze gorsze, niż początek, a nawet niż fakt, że w ogóle zaczynała:
- ... prawda, Danielku?
Nie no, to chyba lekka przesada. Część mnie raczej nie chciała tego powiedzieć, ale i tym razem jeszcze przegrała.
- W sumie to ja takich rzeczy nie biorę... -ostało mi się tyle taktu, żeby głos ściszyć nieco poniżej poziomu jej słuchu.
I teraz część refleksyjna, a zarazem apel. Jeśli coś w Waszym życiu sprawia, że czujecie się lepiej, its fine. Jak głupie by to nie było. W porządku, przecież o to w życiu chodzi. Ale nie uznawajcie swoich fetyszy za fetysze ogólnoludzkie. Po co to Wam? Chcecie, żeby wszyscy wierzyli w to, co Wy? To taki trochę dziwny sposób- zasypywać ich niedorzecznościami. Nie znosicie znania Waszych poglądów za błędne, więc nie dawajcie ludziom szansy na powiedzenie Wam, co naprawdę o nich myślą. Bo przecież wcale nie musicie sami siebie przekonywać o prawdziwości Waszych stwierdzeń, am I right?
Ja na ten przykład, po długim procesie myślowym stwierdzam, że ból i cierpienie można zamienić na radość życia. Można się tak przeprogramować, wtedy chyba łatwiej by się żyło, a na pewno byłoby ciekawiej. Ale nie będę przekonywał człowieka w gipsie, że przy łamaniu sobie ręki powinien dostać orgazmu, a jeśli nie dostał, to chyba musi zakupić Viagrę. Jest wiele dróg, ale żadna sensowna nie prowadzi tędy. Toteż- trochę szacunku dla samego siebie i własnych przekonań. Proszę.
20/12/2009 17:58:41
14/12/2009 9:41:16
13/12/2009 20:31:36
03/06/2008 21:29:13
01/06/2008 10:39:24
31/05/2008 11:24:00
30/05/2008 17:09:05
29/05/2008 19:12:21
Wszystkie wpisy