| 2010/02/08 | |||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||
Oto mój hiszpański przystojniak, José Abelardo García Sánchez de Mendoza Conqueiro.
W skrócie: Pepe.
Ów Pepe jest bardzo ciekawym mężczyzną. Między innymi dlatego, że nie ma nóg. Ani rąk. Ani bioder. I mimo to jest ode mnie jakieś trzydzieści razy większy. Pewnie doktor Freud określiłby mój przypadek jako chroniczne poszukiwanie partnera zapewniającego poczucie bezpieczeństwa. No bo proszę Was... Któż mu podskoczy?
Sesja, sesja i prawie po sesji, czyli ostatnim tchem gnam ku końcowi. A wyników jak nie było tak nie ma, więc znów przez kilka tygodni (Hiszpania... pff) będę niecierpliwie czekać na informacje czy moja sesja letnia będzie ciekawsza o kilka przedmiotów.
Swoją drogą sesja się jeszcze nie skończyła, a ja już chodzę na zajęcia drugiego semestru, bo tu nie ma ferii. Bieda. W sumie po co im, skoro śniegu też nie ma...
Ale mają karnawał
W takim razie... KARNAWAŁUJEM
14/02/2010 19:26:25
08/02/2010 19:33:53
05/02/2010 13:49:44
02/02/2010 20:07:19
25/01/2010 17:20:57
12/11/2009 12:15:50
04/10/2009 14:53:45
Wszystkie wpisycala0w0trawie
miseria
lotek
fairytales
wpierdolniku
lateralus
innervision
Wszyscy znajomi