Zamknąć siebie w słowach - to jak utrata duszy.
Chętnie zatańczę w pozytywce nakręcanej Twoim smutkiem.
Kiedyś przebywałem na Twoich rzęsach... Tymczasem lepszym pomysłem wydał mi się imbryk kapelusznika.
Odgadnij nieodgadnione. Zakręć się i poczuj ogrom powietrza w płucach, które następnie odżywia komórki Twojego ciała.
Najważniejsze, to wymagać od siebie.
Żegnam Twoje dłonie skinieniem nagłym. Już nie ma miejsca w przeludnionym egoizmie.