Mam problem .
a przychodze tu, kiedy mam problemy, ktorymi nie moge sie z nikim podzielic .
otóż kurwa jego mać, nic, naprawde nic nigdy w moim życiu nie może być proste.
przyznaję bez bicia, że większość rzeczy sama sobie komplikuje,
ale to co teraz sie dzieje - to jakas chyba kurwa zemsta wszechswiata ... : /
nie przychodzę po radę, ani nic takiego .
chce się wyżalić .
Mój problem nazywa sie Joab.
szłam sobie pijana w cholere z imprezy, z frytkami w ręcę,
następną rzecz, jaką pamiętam - idę z kolesiem za rękę, zwracajać się do niego per 'mężu'
No i tu nastaje problem.
Spał u mnie i szczerze mówiąc - nie miałam żadnej intencji kiedykolwiek wiecej go widzieć na oczy.
Pech chciał, że aktualnie 'bywa u mnie' co weekend.
wszystko byłoby idealnie super exstra zajebiscie,
gdyby nie drobny fakt, ze dowiaduje sie o nim coraz wiecej,
i nie podoba mi się to .
kurwa mać, nie wiem jak to ładnie napisać,
ale ten koleś to jest totalny hopeless case.
Ja ostatnia rzecz jaka potrzebuje w tej chwili to jakikolwiek zwiazek,
to samo on, bo - cierpi na kurwa depresje, po swoim poprzednim zwiazku.
i tutaj sie zaczyna góra lodowa .
lubilam kolesia, grał mi rano na gitarze, dużo przytulał i świetnie całował .
i kurwa no strings attached, no hard feelings etc.
az mi wyjebał z tekstem w piątek, że ma taką depresję,
że jedzie na psychotropach i że ma za sobą próby samobójcze .
...
(nie wiem jakim sposobem, ale w momencie kiedy mi to powiedział,
to moja ręka była szybsza od mózgu i mu na srodku pubu przyjebałam z całej siły w twarz)
nieistotny szczegół .
a on mi mówi, ze jestem jedyna dziewczyna, z która sie spotyka od czasu tej swojej byłej,
że cośtam cośtam .
kurwa mać .
i niby jesteśmy friendsami, ale jak mi wyjebał z taką bombą to ja nie wim co mam teraz zrobić .
najchętniej nigdy w zyciu juz bym go nie odladala na oczy.
ale po pierwsze - to niemozliwe, bo caly czas wpadamy na siebie, chodzimy na te same imprezy, on mieszka ulice dalej.
a po drugie - nie moge teraz tak po prostu bail on him,
bo jeśli to go jakoś nie wiem, zmartwi czy cos ...
i on sobie zrobi krzywde ?
nie moge przestać o nim myslec.
jestem troche uzalezniona od niego .
nie wiem co sie z nim dzieje - pewnie do weekendu, kiedy na niego wpadne na jakiejs imprezie .
co ja mam robic ?
nie chce z nim byc,
ale chce z nim spedzac czas,
nie chce sie z nim widywac,
ale nie moge przestac o nim myslec .
dlaczego do cholery nie moge nigdy na swojej drodze spotkac nikogo normalnego ?!
a jak on sobie rzeczywiscie cos zrobi ?
a na to nie mam zadnego wplywu,
i tak naprawde mam ochote miec na niego oko 24/h,
chce, zeby rzeczy na grafike robil u mnie, zeby u mnie siedzial caly czas,
zeby spal u mnie (to akurat z czystego egoizmu, bo lubie sie do niego przytulac,
i wciaz probuje go namowic na seks, ale on mowi ze sypia tylko z laskami z ktorymi jest w actual relationship )
gdzie ja do chuja takiego kolesia znalazlam ? : o
jak on sobie zrobi krzywde to nie chce byc jedna z tych pokrzywdzonych osob, ktore do konca zycia beda sie zastanawialy,
czy mogly cos z tym zrobic ..
a jak on mi mowi - 'it's my right to choose, everyone has that right to choose'
mam ochote mu tak przypierdolic w ten glupi ryj,
ze mu sie odbije oranzada z komunii !!!!!
meczy mnie ta sytuacja .
i nie moge sie doczekac az go spotkam ...
moze w czwartek ?
znowu bedzie pewnie naćpany jak świnia .
jajebie !
potrzebuje pomocy,
albo moze podróży do Kambodży ?
tak, to jest mysl ...
ej no co ja mam zrobic do chuja ?!
nie moge sie narzucac, bo on sie poczuje osaczony i w ogole juz mi spierdoli,
a nie moge nie robic nic, bo sie zadrecze ...
motivational talks ?
czy to wystarczy ?
heeeeeeelp !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a tak btw - tak, to moja morda ...
JESTĘ HIPSTERĘ