Na chorobowym od środy.
Zaliczam trzecie stadium kaszlu.
Niedługo płuca wypluję i będzie spokój.
A leków dziennie łykam więcej niż moja babcia tygodniowo.
Gdzie te czasy, że jak się nie szło do szkoły to nie trzeba było nic robić?
W środę jak poszłam w kimę to nawet dzwonek telefonu mnie nie obudził.
Dopiero wibracje koło głowy tego dokonały, kiedy matka zaczęła się dobijać na komórkę.
A ja popatrzyłam na wyświetlacz, rzekłam 'kurwa', wyłączyłam ustrojstwo i poszłam dalej spać.
W czwartek jako że się wyspałam zrobiłam pod rząd 4 matury z chemii.
I miałam powtórzyć coś z biologii ale skończyło się na przełożeniu notatek z torby na biurko.
Tak btw to stosy lektur, podręczników i zeszytów rosną w zastraszającym tempie.
Powinny maleć, ale jakoś im to nie idzie.
Plany na ten tydzień iście epickie.
Chemię nadrobić.
Biologię napisać.
Polski napisać.
Matmę napisać.
Chemię napisać.
Bibliografię ogarnąć.
Kurwa =='
Idę pisać jakże fascynującą teologiczną rozprawę na religię.
I do prezentacji może coś dopiszę...
Zabijcie mnie =='
Tak na poprawę nastroju:
wersja soft: http://www.youtube.com/watch?v=QNczeP33Yk0
wersja hard: http://www.youtube.com/watch?v=ZbfYK4I3rZM
która lepsza? ^^
PS. Napisz coś nowego, bo nie wiem co u Ciebie słychać...
28/04/2011 17:44:58
25/04/2011 18:24:33
15/03/2011 19:57:53
06/12/2010 18:27:04
21/11/2010 19:09:34
25/10/2010 23:19:18
01/10/2010 17:56:12
13/09/2010 10:19:19
Wszystkie wpisycommunistdaughter
fresian
mywalkofmylife
kichewilczyca79
armaniii
bezwatpienia
agnes92
luinnar
Wszyscy znajomi