Mniej więcej taki uśmiech miałam, jak wstałam.
A, tak jakoś bez powodu. Dobrą muzykę tato włączył na gramofonie, aż się tańczyć chciało :)
A przed chwilą zrobiło mi się strasznie smutno. Też bez powodu. I łzy poleciały z oczu. Więc zjadłam resztę czekolady, jaka mi została i włączyłam znów Fireballa, (tato zaczął nim dziś dzień).
Zabawa udana była :) Smaczne jedzenie (choć pewnie połowy nawet nie spróbowałam), świetna obsługa, piękne miejsce, muzyka też w miarę dobra. Krzysiek co prawda za dużo ze mną nie tańczył, a koło północy całkiem skaputilował, więc jak miałam dość siedzenia, to po prostu szłam na parkiet, a co sobie będę żałować, przecież przyszłam się bawić :P Zwłaszcza, że zrobił się trochę wkurzający - jak już chciał tańczyć, to tylko do wolnych kawałków, ciągle mi dziękował, że przyszłam i jeszcze dwa razy dostałam buziaka w policzek xP i wręczył mi różę zabraną ze stolika. No ale starałam się być miła i grzeczna, bo przecież wcale nie musiał mnie zapraszać, wypadało się jakoś odwdzięczyć, więc znosiłam buziaki, podziękowania i nie powiedziałam, że nie lubię róż.
Ale ja jestem niewdzięczna, tak to płaczę, że mnie nikt nie chce, a jak ktoś już jest dla mnie miły, to się wkurzam. Ale nic na to nie poradzę, ja z Krzyśkiem mogę się napić i pogadać. Nic poza tym.
Było kasyno, grałam w pokera i Black Jacka :D Mama kosiła ostro i było naprawdę zabawnie :)
Tylko raz przylazła Tęsknota i przypomniała, jak bardzo chciałabym się do Niego przytulić, ale na szczęście udało mi się od niej odwrócić i zająć grą.
Wnioski:
1. Muszę częściej tańczyć. To daje radość. Sama, albo z dobrym partnerem, bo jak facet średnio umie tańczyć, to mam ochotę go poprowadzić, a to nie jest normalne.
2. W sumie dobrze, że On ze mną prawie nie tańczył. Przynajmniej wtedy mi się nie przypomina.
3. Czasem trzeba po prostu olać wszystko, skupić się na sobie i po prostu dobrze się bawić.
Mama coś mówiła, że pojedziemy na Kopacz, ale jakoś się nie zanosi, więc chyba pójdę do kościoła (poszłam spać jakoś 5.40, wstałam o 11.) i spróbuję się pouczyć. Jeśli nie pozwoli nam jutro na notatki na egzaminie, to będzie masakra.