Kiedy biorę do rąk aparat, nie liczy się nic złego, czym obdarzyl mnie dzien, w cudownie niewyjaśniony sposób to znika. Mam wrażenie, że ten wyprofilowany do ręki kształt jest jej częscią. Tak było od pierwszej chwili, kiedy w sklepie wzięłam go, aby obejrzeć. Wiedziałam,że bedzie mój.
Nie moge poświęcić mu zbyt wiele czasu, ale ten który mam daje mi doznania szczególnej tresci - odpoczywam, regeneruję się psychicznie. Zbyt długa bezczynność a może bezzdjeciowość ;) powoduje rozdrażnienie, może to forma uzależnienia?. Wiem, że nie doścignę mistrzów i nie mam takiego celu, ale wiem też, że pozostanę wierna kadrowaniu świata poprzez moje ukochane szkiełka...
"Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości" - Henri Cartier – Bresson