"Fatamorgana śnieżnych bram" (FL)
Ania jest mistrzynią 'zamawiania' dziwnych sesji w górach, ale ponieważ zwykle wychodzą ciekawie to nie odmawiam (dotąd najsłynniejsza była bodajże sesja z szubienicą z Gór Świętokrzyskich).
Tym razem, w Karkonoszach, padło na sesję na śniegu, choć same szlaki były już na szczęście suche.
Najlepsze były reakcje innych ludzi - od szoku spod znaku "ach, co ten facebook robi z dzisiejszą młodzieżą" po bezczelne kopiowanie naszych pomysłów 
Pogoda była świetna, widoczność dobra, pomysłowość Ani ("to ja jeszcze wejdę na tę skałkę, dobrze?") niemal bez granic, więc zrobiłyśmy zdjęć całkiem sporo. Graniczny polsko-czeski szlak 'przyjaźni' ze Śnieżki na Szrenicę nadal robi na mnie nie mniejsze wrażenie widokami niż jak byłam dzieckiem, choć teraz wydał mi się z oczywistych względów łatwiejszy. Tak samo wodospad Kamieńczyka nadal zachwyca. Ale i tak Ania nie widziała jeszcze kilku najładniejszych miejsc w Karkonoszach (z kotłem Łomniczki na czele), bo niektóre szlaki są otwierane dopiero na sezon letni. Zdziwiło mnie, jak mało było Polaków na szlakach, zdecydowanie dominowali Czesi i Niemcy - jedna czeska ekipa wzięła nas za Niemki, co raczej nie było komplementem, skoro Niemki nie słyną z urody 
Największe niespodzianki:
1. para maniaków robiących sobie ślubną sesję foto i video na Śnieżce z całkiem liczną ekipą 'technicznych' (a na Równi pod Śnieżką studeci zrobili tej Parze Młodej tzw. 'bramkę weselną' i próbowali wymusić wódkę
),
2. tylko my dwie na noclegu w ogromnym schronisku na Hali Szrenickiej - przez moment nie chciano nam 'włączyć' ciepłej wody, ale przyszło opamiętanie,
3. szampan do kupienia w schronisku Strzecha Akademicka - co więcej, przy zakupie na dwie osoby wyszedłby taniej niż niesamowicie drogie piwo, ale jak nasi sympatyczni współlokatorzy z pokoju (ekipa miłośników ping-ponga z Gliwic) napalili się na tę możliwość to okazało się, że w międzyczasie zamknięto im bar.
Jedyny minus to że lata płyną a w Karkonoszach nie zmienia się to, że jest tu dużo drożej niż w Tatrach - nie ma jak chodzenie z kanapkami, własnymi słodyczami i termosem 
----------
Przedostatni weekend Karkonosze, ostatni weekend Chodzież, do tego ciągle coś się dzieje - jestem ciągle zabiegana ostanio. Dlatego nadal nie przekraczam 'porywającej' średniej dwóch wpisów na miesiąc.
A już za chwilę zaczyna się Euro! Mam zamiar biegać 'na telebimy' do stref kibica (a mam do wyboru we Wrocławiu aż trzy), choć nie wiem, czy dam radę kondycyjnie prawie miesiąc tak funkcjonować
Jak serwery (od razu?) nie zapchają się to spróbuję też zobaczyć, czy uda się oglądać mecze w necie.
Zastanawiam się również, czy nie powinnam wyciągnąć jakiegoś starego T-shirtu i napisać na nim "Polacy, nic się nie stało"
Koleżanka z pracy będzie na stadionie na trzecim polskim meczu (z Czechami, 16.06 we Wrocławiu) i śmiała się dziś, że nie życzy sobie, by jak zawsze (czytaj jak we wszystkich mistrzostwach, które obie pamiętamy) ostatni mecz Polaków w był 'o honor' (lub jak to woli 'o pietruszkę').
29/05/2012 20:26:57
14/05/2012 22:35:46
18/04/2012 23:41:08
18/04/2012 22:31:57
14/03/2012 19:02:19
02/03/2012 22:35:32
16/02/2012 19:04:20
07/02/2012 1:03:29
Wszystkie wpisymarta82
farbenka
gosiakos
kaziukazik
drumcajs
tora
marionetka
mili83
Wszyscy znajomi