i tak w zasadzie to by było na tyle, gringoooooo!
mam wrażenie ze nałykałam sie koktajlu z denaturatu, i terpentyny. A to przeciez tylko rozcienczalnik do farb
jeszcze. jeszcze troszkę, jutro pomaluję sufit, potem pójdę do Santina. porobimy zdjęcia, tak nieumiejętnie, przypadkowo i beznadziejnie, jak zawsze, obejrzymy film, poplotkujemy. o. zjemy pizzę. tak. będzie klawo.
bez motyli w palcach, bez Nikaragui, bez Hondurasu, bez Dzikich (a szkoda bo Cocoum cute)
kilkanaście kilkadziesiąt, kilkaset ksiązek. wszytkie wyczytane, do trzeciej nad ranem.
cholerny rozcienczacz,
jeszcze 24 dni.jeszcze tylko
i miła obsługa z Castoramy, na połechtanie ogromnego jak wzdęte zwłoki, ego