Bezsprzecznie. W życiu można być nikim.
Ale dlaczego wszyscy mają tendencję do przeginania?
Zauważam ostatnio dziwną skłonność u niektórych do stwierdzania że są beznadziejni. W normalnych warunkach uznałbym to za słuszną uwagę, tudzież trafną samokrytykę... ale tej paranoi zaczynają ulegać nawet ludzie całkiem rozgarnięci i rozsądni (a przynajmniej za takich ich zawsze uważałem).
Ja rozumiem że należy od siebie wymagać i stawiać sobie cele, ale na litośc bogów, przecież nikt od nikogo nie wymaga perfekcji (kłamię, jest taki jeden co wymaga perfekcji, ale mniejsza z nim.)
Wedle mojej skromnej teorii, to stała się metoda ucieczki przed własnymi słabościami. Lepiej powiedzieć "do niczego się nie nadaję", niż stwierdzić że trzeba nad soba popracować. Ot, rozwiązanie proste, przyjemne i nie wymagające wysiłku, czyli takie jakie lubi to pokolenie do którego mam wątpliwą przyjemność się zaliczać.
W takich okolicznościach nic, tylko otworzyć stragan ze sznurami... przynajmniej ktoś kooperatywny na tym dorobi.
05/01/2009 14:01:08
18/12/2008 9:12:29
21/10/2008 1:18:45
13/10/2008 1:37:19
30/09/2008 13:51:40
06/05/2008 20:04:21
20/04/2008 18:25:50
15/04/2008 16:55:54
Wszystkie wpisylopikolka
phallustein
pinacioch
senioritabosque
ishis
yoursunrise
asiamatysiak
crueltyandthebeast
Wszyscy znajomi