|
2010/02/10
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
...nie ma co się kłócić.
o losie.
o losie.
postanowiłam się od dzisiaj wziąć za moje wątłe ciałko i (w tym miejscu fanfary) wybrałam się na basen.
taaa... coś takiego jak kondycja u mnie nie istnieje, po przepłynięciu czterech basenów myślałam, że umrę,
musiałam wyglądać wyjątkowo żałośnie, bo M. nie odstępował mnie na więcej niż pięć metrów - chyba uznał,
że nieuniknionym jest to, że w końcu zacznę się topić. (a jednak! udało się!) a jutro zmienię się w wielki chodzący zakwas...
o losie. (niestety nie Zły)
trzeba zorganizować wiec Stada.
koniecznie
w Świnoujściu
najlepiej
coś ostatnio stadna hermetyczność została rozszczelniona,
zamknięcie trzeba zalać silikonem. *
Łukasz : czekam na moją antylopę i Madzi też chce jedną.
* metafora zalewania nie jest przypadkowa
07/12/2010 21:07:52
16/11/2010 0:06:20
22/10/2010 19:11:36
28/09/2010 22:57:33
06/09/2010 14:34:52
26/08/2010 23:32:13
14/08/2010 23:20:22
05/08/2010 0:12:15
Wszystkie wpisy