Epopei o wielkości Harry'ego McVeigh ciąg dalszy.
Jego głos niosący się po lotnisku w połączeniu z ich tekstami mógł zaowocować tylko ciarami na całym ciele. Dalej słyszę jego echo,a to chyba nie jest normalne. Zwłaszcza echo poniższej piosenki, choć studyjne nagranie nawet w 1/10 nie oddaje klimatu jaki ukazuje się podczas grania na żywo. To jeden z tych zajebistych zespołów, których koncerty na żywo są jeszcze lepsze niż albumy (kłaniamy się w stronę Muse). I niewątpliwie wybiorę się na ich gig jeśli tylko takowy u nas zagrają, a zrobią to, bo naprawdę cenią sobie polskich fanów ( tak taaaak, zadedykowali nam Death i się jaram;;; ). Jedno mnie tylko przeraża... Harry mówił, że czas, aby zrobić sobie przerwe... no, not now...
żałuje tylko jednego, że nie poznałam ich dokładnie wcześniej.. zdedycowanie moglabym lepiej to przeżyć..
I've been going to church but I don't believe, I'll ever clear this pain
Walk like a ghost through the streets, Soaked from the pouring rain
And I won't ask your god for mercy... My spirits low, my soul is dirty
If i'm guilty of anything, Its loving you too much
Honey, sometimes love...Means getting a little rough
This is not bad love, this is not bad love