http://counterkicks.com/wp-content/uploads/2011/04/air-jordan-3-true-blue-3.jpg
kochani!!!!! Mam dla was wielką prośbę!!!!!! w tym linku są buty, które mam do sprzedania!!!! Gdybyście mogli to wklejajcie to zdjecie na swojego photobloga i pomózcie mi je sprzedać. Rozmiar to 41, są oryginalne właśnie przyszły z USA, dziewczyna która zamówiła u mnie nie wpłaciła pieniędzy na konto, więc proszę was o pomoc, pomóżcie mi je sprzedać!!!! Cena między 400-500 zł ( do negocjacji)
Wstała. Spojrzała zaniepokojona na Adama. Nie chciała go zostawiać.
- Poradzisz sobie? spytała zmartwiona.
Skinął głową. Nie patrzył na nią. Daniel wziął ją za rękę i pociągnął w stronę domu.
- O co chodzi? spytała niezadowolona z obrotu sytuacji.
- Nie wiem czy pamiętasz, ale mówiłem ci, że swój prezent urodzinowy dostaniesz później. Inaczej pewnie nie chciała byś jechać do Paryża. Uśmiechnął się do niej. Więc właśnie dostaniesz go dzisiaj.
- Skoro uważasz, że wolałabym zostać z prezentem zamiast zwiedzać Francję, jestem bardzo ciekawa co to może być.
Wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu. Nic więcej nie powiedział. W przedpokoju czekał przewiązany czerwoną kokardą koszyk. Pisnęła z zachwytu na widok małej białej kulki w środku. Natychmiast uklęknęła na podłodze głaszcząc małego, ciekawie obwąchującego ją psiaka. Chłopak ukucnął przy niej.
- I jak?
- Miałeś rację, byłabym naprawdę rozdarta między wycieczką a zostaniem przy nim. Jak duży będzie?
Puchata kulka znalazła się już na kolanach zachwyconej dziewczyny.
- Trochę urośnie. Będzie cię bronił. To Owczarek Szwajcarski. Wyglądem przypomina trochę niemieckiego, tyle że zostanie biały.
- Jest cudowny! Możemy go trzymać w mieszkaniu? zaniepokoiła się dziewczyna.
- Jasne, czemu nie? I tak rano biegam, więc jeden spacer ci odpadnie, chyba, że zaczniesz wychodzić ze mną uśmiechnął się do niej wesoło.
Eliza oparła głowę na ramieniu Daniela patrząc na psiaka z uwielbieniem w oczach. Zupełnie zapomniała o niemiłej sytuacji z Adamem.
Zbliżał się koniec sierpnia. Słońce świeciło jasno na bezchmurnym niebie. Eliza wracała ze stajni. Próbowała znaleźć Adama, ale z jakiejś przyczyny chłopak najwyraźniej jej unikał. Mała biała kulka dreptała tuż przy niej. Nazwała psiaka Snowy, mimo, że w metryce miał wpisane Hocus-pocus. Uznała, że to dobre imię dla takiego puszka jak on.
Z daleka zobaczyła nadjeżdżający czarny motocykl. Kiedy stanął podbiegła do niego, a maluch deptał jej po piętach. Matt wstał zdejmując kask. Rzuciła mu się w ramiona. Przytulił ją czule.
- Tęskniłam za tobą szepnęła nie odsuwając się od chłopaka ani na milimetr.
- Ja za tobą też roześmiał się. A to kto? wskazał głową psiaka.
- Poznaj Snowyego. Będzie z nami mieszkał. Jest moim prezentem urodzinowym od Daniela.
- Więc to nowy współlokator? Miło poznać pochylił się i pogłaskał łaszącego się do nich szczeniaka.
Eliza roześmiała się zachwycona. Tak bardzo tęskniła za Mattem. Nigdy jeszcze, od kiedy zaczęli ze sobą chodzić, nie rozstawała się z nim na dłużej niż na dwadzieścia cztery godziny. Dopiero teraz mogła być naprawdę szczęśliwa.
Eliza i Matt grali w bilard popijając od czasu do czasu gin z tonikiem. Daniel się znudził i wyszedł popływać.
- Dobrze ci idzie pochwalił ją chłopak.
Rozpromieniła się cała. Dawała z siebie wszystko, a i tak ciągle przegrywała. Mimo to cieszyła się, że zauważył jej starania.