Photoblog.pl

Załóż konto

Jak pies! 

2017/12/30   

 

« następne   poprzednie »

Czy kiedyś uda mi się osiągnąć to, czego chcę? Życie jest teraz pełne niepewności, znaków zapytania, nie mam żadnego planu, żadnej strategii, chcę jedynie przeżyć. Wygląda na to, że mój najlepszy czas mam już za sobą. Nie powtórzy się, nie odzyskam tego, wykorzystałam go na takie kurwa błahostki. Ból straty jest najgorszy, połączony ze świadomością, że ta strata jest bezpowrotna sprawia, że mam ochotę wyrywać sobie włosy z głowy, rozdrapywać wszystkie rany, wszystkie blizny, niedopowiedzenia, wszystkie banały, rozdrapać je, wejść w głąb, zagrzebać się tam, pochować, zostać w sobie. Raz na zawsze. Ja już kurwa nic nie osiągnę. To jest takie bolesne. Wciąż sobie powtarzam, że muszę wziąć się do roboty, ogarnąć, ta ciągła presja z wewnątrz do niczego nie prowadzi, brak presji tym bardziej. To jest takie rozdroże, to nie czas na moje wewnętrzne dramaty, umierania, płakanie w wannie w chłodnej wodzie na myśl o tym, gdzie teraz jestem. To jest najgorszy czas z możliwych, mam się skupić na działaniu, nauce, maturze, ale nie potrafię, nie potrafię tego robić kiedy jedyne co czuję to wszechogarniający strach, paniczny lęk, niemoc i beznadzieja, nie da się w takich warunkach pracować, nie da, nawet w snach nie mam chwili oddechu, śnią mi się ludzie, których nie chcę, śnią m się ludzie, których nie chcę nienawidzić, ale nie chcę ich przy sobie, nie chcę, wyrzekam się ich, niech się rozpłyną. A oni wracają, przypominają, gryzą. Nie wiem, co zrobię, kiedy wróci. Nie wiem, co powiem. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, to niewiarygodne, że oczekuje, że będzie inaczej, po takiej zbrodni, po takiej zdradzie, z moich ust wysuwa się gorzkie "wcale mi go nie żal" i nie żałuję tych słów. Nie żałuję. Nie chcę tego człowieka w moim życiu już nigdy więcej. Tylko miesza, krzywdzi, myśli tylko o sobie. Nie mam ojca. Nie obchodzi mnie to, czy zostanę przez to osądzona, czy los wymierzy sprawiedliwość, nie obchodzi mnie to, sprawiedliwość jest po mojej stronie. Chcę się wyzwolić, odciąć całkowicie, ale czas nie pozwala. Jestem cierpliwa. Poczekam, poczekam rok, poczekam dwa lata, i nie będę się bać. Wiem wszystko. Wiem wszystko i to jest chore.To sekret, którego nie można nikomu powierzyć. Nikomu. Nawet jej. To sekret, który będzie musiał być skrywany przed wszystkimi, przez lata, przez pokolenia. Sekret rodzinny, zakopywany głęboko w piwnicy, tak głęboko, że wszyscy o nim w końcu zapomną, ale ja będę pamiętać. Będę pielęgnować w sobie to poczucie zdrady, zdrady, której nienawidzę, którą gardzę, to zdrada nas wszystkich. To nie jest wybaczalne, w żaden sposób, to należy tępić, nie zapominać, nie można tego odpuścić. Nie obchodzi mnie to, co zrobi. Nie obchodzi mnie to, gdzie będzie spał, co będzie jadł Niech sobie żyje, ale z dala ode mnie. Niech się nie zbliża ani do mnie, ani do niej, niech nie myśli, że ma do nas jakiekolwiek prawo. Niech oddaje wszystko, co nam zabrał (czasu niestety nie odda), niech zabiera wszystko, co tu zostawił i niech odejdzie. Niech zniknie, usunie się w cień, nie chcę nawet kartki na urodziny, zresztą i tak nigdy nie składał mi życzeń.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis masochizm

25/04/2018 0:18:36

Ja

04/04/2018 0:09:02

Wpis masochizm

28/03/2018 23:25:47

Wpis masochizm

19/03/2018 0:04:17

Papieros

13/02/2018 0:29:55

Wpis masochizm

30/12/2017 22:26:30

Wpis masochizm

12/12/2017 23:33:19

Syberiada

07/12/2017 13:42:32

Wszystkie wpisy