Come to me .

Wypromuj się tutaj

Styl życia : Pogoń za marzeniami 

2012/05/30   

Taka tam pamiątka :)

« następne   poprzednie »
Taka tam pamiątka :)

 

 

 

Tak wiem, wiem obiecałam ..

 

Ale ostatnio tyle się dzieje ,, Szczególnie w szkole mam 3 tygodnie na zaliczenie wiekszości prac klasowych z tego półrocza -.-" Dlaczego ?

 

Ponieważ po trawieniu do szpitala posiedziałam kilka min. w izbie przyjęć, a jak już mnie dorwali lekarze to koniec. Najpierw standardowe uciskanie brzucha itd. następnie pobieranie krwi - oczywiście były próby zagadania mnie i odwrócenia uwagi od igły, ale ja po prostu chciałąm popatrzeć :) Co prawda byłam na odlocie, ale co tam. Potem przyszedł czas na USG polecam wszystkim fajskie uczucie :) Miałam robione chyba 2 czy 3 razy, aż tak dobrze nie kojarze. No i co się okazało? W sumie bardzo szybko na to wapadli. Po prostu wylew wewnętrzny. Szczego zapytacie ? - Z pękniętej śledziony -.-

Potem szybka gadka na temat operacji chwila odpoczynku. W sumie nie wiem ile mineło bo mi już chyba coś podali albo sama z siebie nie ogarniałm. Potem przebieranki to tamto i na stół. Czy się bałam nie :) Wiem jak teraz dział medycyna może przez ułamek sekund pomyślałam, że głupio by było tak skończyć, poczym przez 1 setną sekundy poczyłam może nie pokój. Jedyny co chciałam powiedzieci leżąc już w slai operacyjnej był : " upewnijcie się co do dawmki znieczulenia " poczym stwierdziłam, że robili to tyle razy, że nie pozwolą mi się wybudzić zawcześnie. Potem chirurg bardzo powoli zaczoł przybliżać maseczkę tlenową do mojej twarzy. Ustawiłam sobie za  " pkt. " że nie odlecę póki mi jej do twarzy nie przyłoży. Oczywiście poległam. Ocknełąm się nie wiem po ilu. Najpier mała schiza była, ale potem odrazu skojarzyłam co i jak. Po chwili dorzedł ból straszniejszy nisz przed operacją. Coś tam stękałam, aż przyszłą do mnie pielęgniarka sprawdzić jak się czuje. Podoała mi morfiny i znów odleciałam. Lezłam na OIOM-ie czego wam nie polecam. Dobre to że jak się ocknełam to zawsze ktoś tam był a nawet 2 czy 3 osoby. W dodatku miłe nie żebym miała ochode gadać czy wgl czymkolwiek poruszyć, ale to zawsze jakieś "psychiczne" towarzystwo. Budziłam się i zasypiałam a jak nie mogłam to prosiłam tak długo, aż podawali mi morfiny nawet jeżeli do kolejnej dawki powinnam czekać następne 2 h .. No niestety nie mogli też przesadzać i wtedy było okropnie. jak wszystko mnie bolało. Pamiętam jak nad moim łóżkiem był zegar i tylko odliczałam kiedy przyjdzie kolej dawka ulgi. Taka przycipana jak tam to ja nigdy w życiu nie byłam .. W sumie wszystko pamiętam tak jak by to był jakiś stary oglądany pare lat wcześniej film. Pamiętam jak przez mgłe co mniej więcej się działo. Kszątające się pielęgniarki, zmieniające kroplówki, a no i jak mogła bym zapomnieć jak oglądałąm do czego jestem podłączona. Bez tranzfuzj sie nie obyło. OCzywiście mówiono , że miałam szczęście bo 1h później i już by mnie nie było po tej stronie. Kto by pomyślał przez jakomś śledzione. Ale właśnie to mają w sobie wylewy wewnętrzne. Jedyne co się wysówa na przód to wyciąganie rurki z gardła. MAsakra to mało powiedziane! Potem przwiezili mnie na pooperacyjną. (Gdyby nie to, że co zakręt każda framuga była nasza to może było by fajnie.) Tam już zabalowałam na dłużej chyba 2 dni. Tam też głównie spałam i prosiłam się o morfine i przeciw bólowe no i o wyjęcie sondy !! Okropienstwo!! Pić mi się chciało już przed operacją, a po to chyba ze 100 razy bardziej. A nie mogłam po tych 2 dniach mogłam sobie pomoczyć usta -.-' tym razem nie leżały oprócz mnie 2 osoby ale chyba z ok.5 . Pielęgniarka dyżurna też czuwałą non stop. W 3 dni po operacji powoli zaczełam odzyskiwać siły :) Już normalnie kontaktowało ile nie spałam a pewnie spałam jakieś 20 h na dobę. Ale pamiętam jak dziwczyny przyjechały mnie odwiedzić z szefową. Pomimo, że cały czas jektoś karcił za obecność w drzwiach .

Potem dostałam swój Vip-oski pokój z łązienką i Telewizorkiem. Co prawda sknerusu kazali płacić, ale za TV warto :] Odkąt byłąm już w normalnej sali miałam coraz więcej się poruszać więc chodziłąm sobie po korytarzu. Oczywiście to nie było takie hop . Po 1 bylo trzeba najpierw wstać co opanowałam < żeby było bez boleśnie > dopiero 2 czy 3 dni przed wyjściem a byłam 8 dni.. Pierwsze chodzenie, też nie należało do fajnych, ani następnę i następnę. Za pierwszy razem przejście jakiś 150m zajeło mi chyba 10 min. i oczywiście przy tym byłam zlana potem i padałąm na twarz. Jak się padłam potem na łóżko to nie wstawałąm do końca dnia. Początkowa djeta byłą ochydna. W miare normalne jededzenie dostałam 3 dni przed wyjściem. Oprócz tego urządzałam coraz to częstrze i dłuższe spacerki po korytarzach. Miałąm nawet jedne zajęcia z rehabilitantem ^^ Haa. Zmiany opatrunku też były, obchody i codzienne ranne zastrzyki w brzuch :( Miałam przez kilka dni koleżankę potem ona wyszłą ja zostałam.  W sumie fajnie było sobie pogadać. No ogólnie dużo by tu opisywać, ale nie będę nudzić. Jak załatwi mi ktoś sponsora to tak z chęcią napiszę książkę :] Haaa . Tak jakoś ostatnio dużo osób mi to mówi x) Reszta w skrócie. Odwiedzin też dużo miała, książki sobie czytałam i takie tam. Najgorsze jest, że dostałam zakaz jazdy na 2 miechy :[ ! No i zwolnienie z Wf :) I zakaz męczenia się i ciwigania i takich tam :0

Ale generalnie daje rade szczególnie teraz gdy pozostał mi niecały miesiąc do "normalności". I radze wam się cieszyć z tego co macie bo ja skosztowałam już starości i bardzo za nią dziękuje i nie pali mi się do ponownego przeżywania jej. Kto czyta to i "śledzi" moje losy pewnei się zastanawia czemu pisałam wcześniej, że całą sytułącja zaistaniała sytułacja mnie cieszy. I od razu nie, nie jestem masochistką przynajmniej nie do tego stopnia. Ale powód mojej radość poznacie dopiero jutro :)

 

Cieplutko pozdrawiam moich "czytaczy" :) Oby wasze śledzionki żyły wesoło :]

Ps. Następnym razem postaram się coś krytrzego napisać :D

 

 

 

Ps.ps. Pozdrowienia dla dziewczyn, szczególnie dla tych najleprzych koleżanek z Uuu.. ;D ;*

Oczywiście dla Ciebie również Marto <3

 

 

 

 

 

 

 

I M B 

 

 

 

 

 

Zapraszam do czytania powieści

Wypromuj się tutaj

8 komentarzy
Photoblog.PRO zenith  - 31/05/2012 20:22:17
nie, zaczełam jak miałam 15 lat ;)
ale blizna :/
gosiuus  - 31/05/2012 16:02:17
Jej pierwszy raz mi się tak miło czytało tak długą czyjąś notkę, mimo że nie dotyczyła niczego miłego, ale jakoś tak to pisałaś, że się wciągałam z każdym zdaniem... niesamowite... ale aż mnie ciarki przechodzą na myśl o szpitalu, ja jak mam iść do lekarza to już jestem chora - więc omijam szerokim łukiem jak tylko mogę. Życzę Ci szybkiego powrotu do zupełnej normalności, zdrówka.
sandii191  - 31/05/2012 16:00:46
O masakra. Kilka dni nie było mnie na twoim fbl. A tu taka nowina.
Całe szczęście, ze wszystko skończyło się dobrze ; )
Życzę powrotu do zdrowia : *
Photoblog.PRO xequus  - 31/05/2012 9:33:11
zdrowia :*
papaia  - 31/05/2012 0:27:18
Jimek trafił do Małej Nieszawki, do p.Kasi, ale to już chyba 2/3 lata temu :) Ja jeżdżę cały czas w Solcu; na różnych koniach. Pirat jest sprzedany, stoi u nas w stajni na szczęście; póki co nie mam możliwości jeżdżenia na nim, ale może jeszcze kiedyś się uda... ? :)
p.s. Napisz jak najszybciej do końca!!! :D
fileeekxd  - 31/05/2012 0:25:33
strasznie ci współczuję ;/ przeczytałam całą Twoją historię i powiem ci że nie wyobrażam sobie jak mogło się to wydarzyć w realu, ale dobrze że skończyło się tak jak się skończyło, bo zapowiadało się nie ciekawie :( życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i trzymaj się jakoś :)
papaia  - 31/05/2012 0:12:56
Współczuję ;( I by the way... czyta się to normalnie jak jakiś kryminał prawie że Xd dobrze, że wyszłaś z tego cała ;-)
peligroso  - 30/05/2012 23:32:29
jak żeś to zrobiła?

Najnowsze wpisy

Taka tam pamiątka :)

 

Oto Pan winien zamieszania

 

Wpis maryginger

 

Ciii .. Bedzie dobrze

 

Wpis maryginger

 

Wpis maryginger

 

Wpis maryginger

 

Wpis maryginger

 

Wszystkie wpisy