Ahh nasza wspaniała trójca...
Nie sądziałam że nasze drogi tak sie potoczą...
Trójka która zawsze trzymała się razem i broniła biednej małej lecz kochanej Kafki...:)
Dwa łaciate stworzenia które zawsze będą w naszych sercach (oczywiście Kafka też):)
A pamiętam nasz początek, kiedy zaczęłam dzierżawić Bosmana...
potem była Greta...
W między czasie była też Basia z Gracją ,
Monisia z Salwą,
Sandra z Dumą,
Nika z Niwą:)
I był Lisi i nie było problemów...(no prawie;))
Potem był Gliszcz w którym było wspaniale i mimo wszystko bylo rodzinnie i przede wszystkim RAZEM...
A teraz teraz nie ma nic....
Bardzo bym chciała wsiaśc i pojeździć...
Moje łaciate serce....
Jestem wstrętna i niedobra.... zapomniałam dodać jeszcze kilku waznych momentów mojego zycia...
Po Gliszczu Łaciata wyjechała do Wrocławia... była tam hmm 3 miesiace... o ile dobrze pamietam...
A gdy wróciłam wstawiłam ja do Natali O.:)
I czułam sie tam jak w domu i było wspaniale....
Całe stadko ... Gdy tam byłam urodziły sie dwa źrebaczki i jestem bardzo ciekawa jak teraz wyglądaja
Bo bardzo dawno ich nie widziałam:)
I pewnie duze chłopaki juz z nich są:):)