Patrzę w kąt...
patrzę...
i widzę 3 drogi.
jedna z nich prowadzi do wyjścia, ujścia wszystkiego, odrzucenia. gdzie wszystko się zaczyna oraz kończy,
bo każda wizyta u kogoś w głębi ma swój początek i koniec.
druga z nich sprowadza Cię na ziemię, jest bardzo racjonalna, tylko co dalej ? otóż dalej będziesz musiał czołgać się po dnie w stronę wyjścia, to nawet nie brzmi.
ale cóż, taki jest umysł.
a trzecia z nich jest drogą na około, nic od razu, nic na siłe, powoli. w pewnym momencie musiałbyś albo wzieść się lekko w górę i szybować gdzieś w najwyższej otchłani,
albo zejść trochę na dół. ta droga jest najdłuższa, ale mimo takich fajnych rzeczy, bardzo szybko można z niej zboczyć i wyskoczyć przez okno.
wyszło na to, że jednak się skoczyło, sturlało po daszku i zabiło...
chcę o to wszystko walczyć, chcę z całej siły.
nie poddam się, poddałeś się ?
24/11/2011 22:07:46
30/10/2011 23:43:58
30/10/2011 22:05:51
20/07/2011 1:24:14
19/07/2011 11:41:49
01/07/2011 1:57:55
10/05/2011 23:18:12
29/04/2011 17:25:41
Wszystkie wpisypocieszniejest
psychickid
xmarychax
rifle
mamooratuujxd
greenfable3
juszmnieniema
ahebik
Wszyscy znajomi