zacznijmy.
bo chyba teraz mi tego potrzeba, jeszcze raz i jeszcze jeden.
od nowa, od nowa, wciąż od nowa, aż zmądrzeję.
to straszne, jak jedna chwila może zniszczyć wszystko.
tak samo jak jedno słowo.
wypowiedziane o jedno za dużo, lub niewypowiedziane 'przepraszam'.
to straszne że nie potrafię ugryźć się w język w porę, brnę w to wszystko.
jeszcze bardziej przerażająca jest moja nistabilność.
przeraża mnie, choć stabilność jest ostatnią rzeczą jakiej pragnę.
borykam się między dwiema drogami i stoję w miejscu, niezdecydowana, nie wiedząc co dalej, co ze sobą zrobić, jak postąpić.
czasami ciężko wytrzymać jest mi z samą sobą, a czasami jestem jednyną osobą z którą przebywać pragnę.
jak by wyglądało moje życie, gdybym któregoś z tamtych dni podjęła inną decyzję?
z jednej strony cieszę się, że jestem tu gdzie jestem i że jestem taka jaka jestem.
bo gdyby nie to zdarzenie, chyba byłabym taka, jak kiedyś, w dalszym ciągu byłabym śmieszną gówniarą.
a z drugiej.. z drugiej strony boli mnie, że nie ma Ciebie ze mną, że nie cieszysz się moim szczęściem, że nie pomagasz pozbierać mi się w chwilach kryzysu.
wiem, że nie można mieć wszystkiego i nie żałuję.
choć tęsknię, bardzo tęsknię, to nie żałuję.
jestem szczęśliwa, choć wracam do wspomnien, tych wspólnych.
chyba próbuje odnaleźć odpowiedź.
odpowiedź, której się boję.