14 luty 2012. Walentynki.
Dzień ten spędzę samotnie. Może tak nie do końca.
Zawsze będą przy mnie mandarynki, książki i czekolada. Najlepsze pocieszenie w tym beznadziejnym okresie.
Wymarzone miejsce na walentynki tylko we dwoje?
Jest taki stary dom pod lasem. Mieszkało tam niegdyś stare dobre małżeństwo.
Dziś odwiedza to miejsce tylko On.
Ona zmarła.
Przed rokiem.
Miejsce, w którym jako dziecko obserwowałam jak wygląda prawdziwa miłość, ta której nie rozłączyła nawet śmierć.
Dom jest niewielki, otoczony lasem i stawem więc prowadzi do niego tylko jedna droga.
Polna, na dodatek z wybojami, wzniesieniami i zakrętami. Niczym życie przez które kroczyliśmy kiedyś razem.
Latem i jesienią wokół jest mnóstwo przeróżnych kwiatów, jednak królują zawsze róże.
Białe, różowe, czerwone, żółte i herbaciane ,moje ulubione. Pokochałam je tą samą miłością, którą ona je obdarowała, dbając o nie, niczym o dzieci, których nie mieli wspólnie.
Teraz, zimą spod śniegu wystają tylko kamienie, które okalają zamarznięte łodygi i kolce.
Ciernie, ktoś by powiedział.
Otwieramy bramę, śnieg skrzypi nam pod nogami. Uwielbiam ten dźwięk. W oknach drewniane okiennice, zakrywające parapety wyłożone kolorowymi poduszkami, na których nikt już nie usiądzie.
Cisza i spokój.
W środku panuje idealny porządek i jak zawsze pachnie lawendą i wrzosem ususzonymi na kaflowej kuchni.
Wchodzimy do domu. Serce bije nam w jednym rytmie.
Ciemność, którą ogarnięty jest cały dom zakłócają płomienie w kominku.
To na werandzie.
Oszklona z dwóch stron weranda odbija w szybach ogniki, stwarzające magiczną poświatę. Drewniana podłoga trzeszczy pod naszymi nogami. To te deski są już tak stare, choć wydawałoby się, że kładzione jeszcze wczoraj.
Na podłodze zwierzęce skóry nadają dzikości temu pomieszczeniu.
Na stole w wazonie stoi bukiet suchego wrzosu, który przypomina nam o beztroskiej jesieni 2006 roku, podczas której po raz pierwszy tak naprawdę na siebie spojrzeliśmy.
Palą się świece.
Oczywiście waniliowe, jest ich dokładnie 29, bo to nasz dzień. Ale w powietrzu czuć też mandarynki, które jeszcze wczoraj kupiłam na bazarze z myślą o nim.
Po chwili w oddali słychać Edytę Bartosiewicz. To nasz ulubiony utwór. Puścił go, bo wie jak wielki mam do niego sentyment. Ostatni- soundtrack z naszego ulubionego serialu.
http://www.youtube.com/watch?v=U29W1ljYPuA
Nawet nie zauważam, że rozsypał już na podłodze płatki herbacianej róży, którą tak uwielbiam. Siadam w bujanym fotelu, a on z czułością otula mnie ciepłym pledem.
Wychodzi, by po chwili wrócić z dwoma lampkami i butelką porzeczkowego wina.
Dopiero wtedy uświadamiam sobie jak rzadko mamy okazję do takich chwil.
Otwiera wino.
Ma bordowy kolor i jest słodkie, oboje wiemy dlaczego...
Goryczą napawa mnie jedynie myśl, że ten wieczór nigdy nie nadejdzie.
"...Czy słyszysz jak tam daleko muzyka gra? ..."
07/05/2012 18:06:17
17/04/2012 21:40:08
13/04/2012 20:54:17
11/04/2012 0:00:14
29/03/2012 18:32:38
19/03/2012 23:18:05
07/03/2012 20:52:06
07/03/2012 3:27:24
Wszystkie wpisyczerusiowefizimizi
hejt
nyguskowa
luizana
dobraduszyczka
blondi222
cytatyopowiadaniaopisy
nudnyon
Wszyscy znajomi