dość długo zastanawiałam się czy w ogóle pisać w tym miejscu o wczorajszo/dzisiejszych wydarzeniach. nie czuję się tu tak pewnie i bezpiecznie jak kiedyś na mylogu. i chociaż nadal mam wątpliwości, chcę ten temat jakoś zakończyć i już do niego nie wracać, stąd wpis.
wiele nieprzyjemnych słów dzisiaj padło. pierwszy raz chyba, przy okazji kolejnej kłótni, zdobyłam się żeby powiedzieć matce o swoich uczuciach i żalach...
jak mi było źle kiedy potrzebowałam z nią porozmawiać, a jej nie było.
jak nigdy nie usłyszałam od niej ani jednego dobrego słowa, pochwały.
jak dostając się na 6 kierunków na studia, zamiast się cieszyć martwiłam się, że nie dostałam się na ten jeden jedyny i jak ona zareaguje.
jak z wielu rzeczy rezygnowałam wiedząc że się nie zgodzi i nie chcąc wywoływać kłótni w domu.
bez sensu to było, całe to moje ryczenie i wyżalanie się. mam się cieszyć, że ona zarabia na moje domniemane zachcianki.
czasu się nie wróci, teraz i tak nie mam ani ochoty ani potrzeby z nią rozmawiać, boli mnie tylko, że ona nie widzi (nie chce widzieć?) jak wiele złego mi wyrządziła przekładając pracę ponad rodzinę, jak wiele wymaga nie dając praktycznie nic i chyba w ogóle mnie nie zna.
chyba pierwszy raz z życiu czuję się tak beznadziejnie, mam ochotę wyjść i nie wrócić, albo zostać gdzieś na tydzień tylko sama ze sobą.
03/08/2009 2:19:51
23/07/2009 16:09:48
01/07/2009 0:24:31
26/06/2009 23:21:23
20/06/2009 12:29:15
07/06/2009 15:37:07
18/05/2009 20:19:27
15/05/2009 1:11:07
Wszystkie wpisyajatakarozczochrana
lavande
charlotte90
spodziejka
kratawpaski
cudownyspiew
elll
vampirekiss
Wszyscy znajomi