posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd, chodź ze mną, by sens nadać życia krokom, ze mną ku słońcu, może gdzieś nad przepaść ze mną? po szczęście albo po szaleństwo, w ciemność ze mną, marsz długi jak mało, marsz niemal w nieskończoność... za ręce, by razem iść ku losowi, nawet spłonąć.. chociaż na chwilę pomóż mi iść, nie będzie lekko, tą drogą cierni, może ku krawędzi, chodź ze mną. do obiecanej ziemi, wierzę, że ten marsz coś zmieni.
idź, idź... i nawet pod wiatr idź ze mną, by w przyszłość bezczelnie patrzeć, wyciągnąć środkowe palce, chodź ze mną! choć nic nie mogę Ci obiecać, na fart nie ma co czekać, uwierz w to i chodź, choć nie znam celu drogi, uczyń to. sam dla siebie zmień coś, podnieś pierwszy raz w życiu rękę, i chodź ze mną gdzieś, sama nie wiem dokąd jeszcze.
weź moją dłoń, uwierz mi, odrzuć swój strach, chodź ze mną gdzieś, nawet na drugą stronę lustra, uwierz mi, widziałam tamten świat, jest piękny... to nasze przeznaczenie, choć oboje jesteśmy ślepi, raz w życiu rzucić wszystko, chodźmy do światła, by wygrać lepszą przyszłość :)
ten świat nie ma sumienia, ten świat nie chce się zmieniać, on swoje dzieci zjada, by karmić swoje pragnienia, jeśli zapragniesz znowu uciec, zawołaj mnie a będę! ruszymy gdzieś choć sama nie wiem dokąd jeszcze.
obudź mnie...
pragnę odzyskać wiarę straconą, odzyskać radość, by móc w spokoju odejść, spokojnie na zawsze zasnąć.