WBIJAJ!:* odwdzięczę się ;3.

Wypromuj się tutaj

...bzdura, bzdura jak mało która 

2010/03/19   

I Never Wanted

« następne   poprzednie »
I Never Wanted

[słucham] Słyszałam o wiariujących kubkach smakowych, jednak muzyczne to dla mnie całkowita nowość. Oscylując między muzyką z Avatara, Leoną Lewis, Lady Gagą, na Trackformerze i jego krumpowym kawałku "Drum Line" kończąc; błąkał się gdzieś pomiędzy myśleniem, przypuszczeniem a pewnością. Boję się myśleć, bo budzi to we mnie zbyt wiele wątpliwości, gdy dochodzę do przypuszczeń, boję się, że się sprawdzą, a pewność...wolę się nie upewniać, byłoby to zbyt bolesne dla mojego utrzymanego w eterycznym śnie umysłu, zamkniętej w Krainie Czarów jaźni.

[czytam] Staram się usilnie skupić swoją uwagę na historii i stosie książej dotyczących mojej matury, ale krzycząc, kurwując i popędzając swoje szare komórki nie wywieram na nich żadnego wpływu. A jednak mają rację, że niewolnicza prawca prowadzi jedynie do minimalnych rezultatów, eh. Mój wzrok raz po raz przykuwa książka dotycząca życia na Pandorze, czasami zawieszę spojrzenie na Procesie, a zdarza mi się nawet tęsknie rzucić okiem na powszednią gazetę.

 

Zdjęcie dość pospolite i nie tak znów świeże, choć nie pachnie jeszcze pleśnią i zgnilizną. Zimowa-wiosna idealnie zachowana na tym zdjęciu odzwierciedla stan mojego umysłu: zdrowo-psychiczny.

 

Każdy stara się wpisać drugiego człowieka w schemat, zaszufladkować go, zrobić z niego marionetkę podobną do tysiąca innych otaczających nas marionetek. A co jeśli ktoś się nie zgadza? Jeśli zwyczajnie buntuje się przeciwko systemowi? Oh, próbowałam, walka bardzo nierówna. Dlatego zaczęłam omijać schemat. Trudno wsadzić kogoś w szufladkę, przypisać mu kartotekę i zhierarchizować go do numerku, gdy zwyczajnie nie ma go na liście oczekujących. To chyba jeden z tych powodów, dla których w niektórych miejscach pojawiam się rzadziej, rzadziej niż powinnam i niż wymaga tego kultura i dobre me wychowanie.

Z każdym dniem umiera we mnie buntownik, spychany na rant, a jednak podnoszący się z kolęczków. Tak wiele chciałabym zmienić, tylu ludzi naprawić. Ale co jeśli im ich skrzywienie nie przeszkadza? Jeśli uwielbiają taki stan rzeczy, nauczyli się żyć w tym szarym, pozbawionym perspektyw i zabijającym myślenie świecie?

Zamiast zabijać siebie postanowiłam odpuścić, pozostać buntownikiem w zaciszu własnego domu. Siedzieć i czytać książki i śmiać im się w twarz. Przez szybę własnego bezpiecznego świata oglądać ich poukładaną niczym równy rządek książek rzeczywistość, ich ograniczoną przez nieubłagalne tykanie zegara egzystencję. Ale czy ktoś będzie chciał dzielić ze mną ten skrawek uporządkowanego bałaganu, w którym tylko ja potrafię się odnaleźć?

Zauważam, że łatwiej jest ludziom żyć w utkanej przez innych masce, niż z własną twarzą, niż spoglądać w lustro, widząc własne słabości i błędy. Latwiej ejst nam przybrać sztuczny uśmiech, niż okazać autentyczny gniew, smutek, prawdziwe łzy. Zajrzyj pod moją maskę i ujrzyj słabego człowieka, zamiast uśmiechniętego cynika. Boli, prawda? Chcemy obarczać innych swoimi problemami, robić z nich pojemniki na własne brudy, które mieszamy swoimi wylanymi łzami, ale nie potrafimy odwdzięczyć się tym samym. Tak trudno jest ubrudzić się czyimiś grzechami, obciążyć słabościami.

Zrobiłam eksperyment, zerwałam niemalże wrośniętą w moje napięte mieśnie maskę, uśmiech zastąpiłam żłobieniami po łzach i wiesz co? Nikt nie podał mi ręki, nie podniósł, tylko puszczał puste słowa, w które sam nie wierzy. Tylu ludzi oczekuje ode mnie pomocy, a gdy ja oczekuję tego samego, ich języki zamieniają się w kołki. To takie typowe.

Chcesz mojej prawdomówności, każesz mi w imię wyższych celów pozbywać się łatek, a gdy staję przed Tobą ubrana we wszystkie swoje myśli, nie chcesz ich przyjąć. Czekoladki bez kolorowego opakowania są o wiele mniej zachęcające, mijasz je bez słowa.

 

Wybiera się ktoś na Pyrkon? Z chęcią zabiorę się z tym kimś jako całkiem niezaobowiązujący i absolutnie nie plączący się między nogami bagaż, który nie wymaga zainteresowania ^^"

 

P.s. Oddam królestwo za wiśniowe Diarumy i drugie za milczący spacer; slowa są ostatnio zbyt raniące, dlatego marzy mi się błoga cisza, z kimś kto rozumiałby mnie bez zbędnych słów.

 

-----------------------------------------------

 

"We are such stuff as dreams are made on"

William Szekspir

Zapraszam serdecznie :)

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
guardianofmoon  - 19/03/2010 22:48:47
Pyrkon..uff kojarzy mi sie z pewna osoba haha xD''Niestety nie w tym roku... chociaz miłoby było zobaczyc tych maniaków fantastyki podrygujacych w swoich strojach - taka odmiana co do mang i anime ....

Najnowsze wpisy

Happiness is (not) easy

02/11/2011 23:26:42

K.O.

26/10/2011 0:23:17

Nowhere to run to

16/08/2011 22:07:51

I've entered the Abyss...

13/02/2011 23:44:35

Że niby podsumowująco

02/01/2011 2:32:00

Wroclovsko

12/09/2010 21:53:37

jesiennie

06/09/2010 0:19:27

Billy the Roket is in da House!

11/08/2010 23:43:35

Wszystkie wpisy