Przemijanie. Jak to jest, że pojawiają się w naszym życiu ludzie, a zarazem potem znikają. Nie chodzi mi o przypadkowe osoby, ale takie które miały jakieś znaczenie. Przecież są częścią tego, co jest związane z nami, mają, być może mały bo mały, ale jednak!, wpływ na to, co dotyczy naszej osoby. Czasami wiążą nas z tymi ludźmi wyjątkowe więzi, czasami to tylko kolejna z jednostek, to bez znaczenia. W tym przypadku różnicami może być to, że za kimś z kim bardziej się związaliśmy będziemy mocniej tęsknić i to, że pożegnianie się z tą osobą zmieni więcej aniżeli z tą drugą. Ale to jest nieważne, to jedynie sprawa poboczna. Mnie zastanawia to, jak łatwo kończymy znajomości. Jest pewien ktoś, uczestniczył w naszym życiu i nagle go nie ma. Potem schemat się powtarza. Takie błędne koło. Wszystko się powtórzy jescze setki razy. Czasami te osoby towarzyszą nam przez dłuższy okres czasu, ale często jest to ulotna chwila. Hm, w sumie ... po co mamy trzymać przy sobie kogoś, kto jest nam obojętny czy nic dla nas nie znaczy. Nie ma to najmniejszego sensu, w końcu podobno ta osoba jest dla nas nikim, ale ... Samo pojawienie się mogło coś zmienić. A może gdybyśmy nigdy nie spotkali tego człowieka,nasze życie potoczyłoby się inaczej, zupełnie inaczej. O, teraz jeszcze pomyślałam sobie, że wyrzucając z pamięci kogoś takiego może popełniliśmy fatalny błąd. Kto wie co się kryje za tym 'nikim'. Nie poznaliśmy tej osoby twierdząc, że nie ma takiej potrzeby. Czy takim działaniem nie zamknęliśmy sobie drogi do zmienienia czegoś w życiu? W końcu nie wiemy jaki jest ten człowiek, a może się okazać kimś, kto będzie dla nas wyjątkowy z różnych powodów, ale nie, odebraliśmy sobie tę szanse z tak błahego powodu jak: to kolejny człowiek, ktory przewinął się i właściwie to nawet nie pamiętam kto to był. Jednak zwracanie swej uwagi na każdego człowieka jest niemożliwe, dlatego czasami trzeba sobie odpuścić. W każdym bądź razie, jeśli już ktoś zagościł w naszym życiu na dość długi czas, a potem odchodzi, gwałtownie lub powolutku, to czemu się na to godzimy, ba, my też tak odchodzimy. Czyli ta znajomość była niczym ważnym skoro przestała istnieć. Gdyby naprawdę nam na niej zależało to kontynuowalibyśmy ją jeszcze przez długi dłuuugi czas. Z kolei ci, którzy zaistnieli na chwilę to (może) stracona okazja. To prawda, że wszystko przemija, jednak wydaje mi się, że dobrze jest starać się nie wyrzucać w niepamięć tych, którzy mieli udział w kształtowaniu tego, jacy się staliśmy.
+ wciąż poszukuje kogoś, kto zna się na fajkach wodnych i może mi pomóc.
08/07/2011 17:27:44
15/06/2011 14:39:45
28/05/2011 23:45:45
14/05/2011 13:35:50
03/04/2011 14:10:08
29/03/2011 0:09:14
14/03/2011 9:27:59
05/01/2011 0:39:56
Wszystkie wpisyxporcelanax
pharellowa
abracadaver
moniik
dreamsatan
nikaa
goodmorning
klaudidorsz
Wszyscy znajomi