Nienawidzę robić cokoliwiek na siłę, ale w sumie coś dodać trzeba.
Od dawna nie mam jakoś pomysłu na zdjęcia, nie pomaga mi w tym syf na matrycy (cholerny pędzelek nie działa), ani nawet FAF.
I pomijając już fakt, że ostatnio życie mi się wlecze jakby chciało, a nie mogło, cisza wyborcza skutecznie zabiera mi jakąkolwiek ochotę do życia. Przez ostatnie dwa lata codziennie się coś działo, a dzisiaj tylko ktoś zrywał plakaty pewnej partii opozycyjnej pod Sferą (długie zdanie).
Mam nadzieję, że jutro o 2000h (+ kilka(naście) minut zacznę żyć w choć trochę lepszej Polsce.
Proszę, idźcie do wyborów, lub chociaż zaciągnijcie do urn rodziców. Nie chcecie tego zrobić dla siebie, zróbcie to dla mnie i moich dzieci (jeśli jakieś będę miał) i całej reszty Polaków (niestety także dla tych którzy do wyborów nie pójdą, ignoranci).
Eh. Dobranoc.