Dziwny ten marzec.
Chciałbym pójść na lotnisko, usiąść na skraju rowu, obserwować szybowce i czekać na zachód słońca.
Po czym wracać jako ostatni, bo mało kto zdaje sobie sprawę że najpiękniejszy zachód jest pół godziny po zniknięciu samego Słońca.
I tak przez tydzień.
Znowu...
Za każdym razem gdy chcę wyjść, bo niebo jest spektakularnie zachmurzone, promienie słońca oświetlają wszystko w pomarańczowym odcieniu na zimnym tle chmur... Za każdym razem gdy już się zbieram ('Wyjdę za 10 minut') chmury zasnuwają całe niebo i już nie ma po co wychodzić.
Wyżej jest przykład nienawiści
Nienawidzę robić zdjeć w nocy.
...A potem przez tydzień spać...