| 2010/01/03 | |||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||
Ja nie mam żadnej nadziei. nie ma sensu miec nadziei. Bo ten kto ma nadzieję, ten jest uzalezniony od mysli i woli, by stalo się tak jak chce. Ale czy czlowiek chcący to to samo co "nadziejący"? Nadzieja umiera ostatnia - zaś chęci zmieniają się jak w kalejdoskopie. Nadzieja matką głupich, zas chcenie to element ludzkiej egzystencji. Nadzieja wiąże mi się z pragnieniem. A raczej nikt nie pragnie tego co łatwo osiągnąć. Więc czy warto myśleć tylko o tym co ma się stać choć jest malutka szansa na to? A nadzieja sprawia, że czujemy się źle gdy coś się nie spełni a czego się pragnęło. Ja nie znoszę rozczarowań, nie znoszę porażek, nie lubię przyznawać się do błędu, którym by było pragnienie nierealnego. Temu staram się unikać posiadania nadziei. Czyż nie lepiej "co będzie przyjmować"? Nie cieszyć się z każdego dobrego co nas spotka. A wszystkie złe doświadczenia nie brać jako klęskę lecz jako naukę na przyszłość. Bo nie ma nic gorszego niż niespełnione pragnienia. Tylko czemu ja ciągle mam nadzieję że wszystko będzie jak kiedyś?
Niebiesko-błękitny-niepoprawno-zaskakujący gość.
O kurna..ile miłości!!!!!
14 godz. temu
20/03/2010 23:16:49
18/03/2010 21:07:34
13/03/2010 15:32:24
11/03/2010 21:02:53
09/03/2010 21:22:49
07/03/2010 20:20:08
Wszystkie wpisyxroxx
asiapasia
zatuszkowana
krzysiaaa
debilizmyfrompl
meteo4
rybka1515
Wszyscy znajomi