|
2010/03/16
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Bo ja się Tobą jaram bejbe.
Pływam po oceanie zła po przestrzeni pokus
czyhających na mój błąd na zejście z
mojej umysłowego zakresu drogi na ogłupienie
co dzień duszę to zło mieszające mi w głowie
choć złapie trochę tlenu zaraz się wzmaga
i bucha mi w twarz pluje po oczach
zamiast walczyć zakrywam się ocieram się
chcę odciąć dopływ energii chcę przerwać ciąg
chcę za mało działam już lepiej
wspomóż mnie kochanie jesteś moim kapitanem
życia płynącego pod nami jestem oddanym majtkiem
polerującym naszą łajbę uczuć
przebijamy się przez falę zła i zniszczenia
ciągle łykamy wodę ciągle się podtapiamy
lecz żadne tsunami nas nie przewróci
naszej żeglugi naszego dorobku
naszych chwil spędzonych na pokładzie naszych skarbów
i mojego najważniejszego zakotwiczonego na sercu
Twej dziary zdobiącej me serce
mamy wiatr w żagle cieszmy się i módlmy się za to
o dalszy blask nad naszymi głowami
jesteś mym chlebem moją wodą karmię się Tobą
Twymi słowami spojrzeniami uśmiechami
życie jak ocean nie obliczalne jest na fale szykujmy się.