W wiernych rzekach czekań, oczekiwań, mimo że przez loty chmur słońce się przebija. Przemija(m), na pełnym pustki łożu w uściskach bezsenności, brakło obecności Twej dłoni. Nie dogoni już nikt rozpędzonych myśli, tę s-k NOT świecy dogasa, jak wiara że nie zapomnisz o zwykłym moim oddechu. w pospiechu próbując utrzymać kontakt, przez ciało przechodzą prądy, ciepłe, zimne, przypominając obie elektryzujące spojrzenia, zwierzenia, marzenia i cele. Może tych chwil nie było wiele ale z każdej coś zostało. I nie wazne co się stało, czy stanie, w momencie gdy nadchodzi rozstanie zostawiasz tych których kochasz za sobą. a osobą za którą tęsknię najbardziej..
Czy widzisz, czy slyszysz, czy czujesz, czy pamiętasz, czy tęsknisz, czy potrzebujesz, czy martwisz się,
jak ja?
czy to ja tracę czucie, wiarę, że będziesz pamiętał ? czy mam do czego wracać.?
upadam rzucając się po trawie a wszak nie po-trafię zapomnieć, mimo że tyle tu czterobezlistnych koniczyn.
kończę. męczę.