|
2009/05/06
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
- Bee, a nie wyrzucą cię z drużyny? - spytała Tibby.
- Nie zrobią tego, chyba że umieją się obejść bez środkowego napastnika. - wyjaśniła Bee.
Tibby uświadomiła sobie,że nie wiadomo, na jak długo wyjechały do Grecji.
Zaczynał się już trzeci tydzień sierpnia, co oznacza,
że najdalej za półtora tygodnia będą musiały wrócić do szkół.
- Na pewno nie dostanę zaliczenia z pisania scenariuszy - oznajmiła Tibby.
- W tym tygodniu miałam spakować wszystkie rzczy ze swojego pokoju - odezwała się Carmen. - Trudno, będę musiała zabrać się za to kiedyindziej.
- Eric powiedział,że wybaczy mi ten nagły wyjazd, jeśli obiecam nosić burkę i nie wdawać się w żadne flirty z greckimi chłopcami - powiedziała ze śmiechem Bee.
- A co z Leo? - spytała Carmen.
- Zadzwonił do mnie wczoraj wieczorem - odrzekła Lena. - Większą część przyszłego semestru zamierza spędzić w Rzymie.
- To przykre - zmartwiła się Carmen.
- Niekoniecznie - wzruszyła ramionami Lena. - Nie mam mu tego za złe. Chyba się spodziewałąm, że nie wyjdzie z tego jakaś dłuższa historia.
Tibby zauważyła, że Lena wygąda jakoś inaczej niż dawniej.
Kiedyś, mimo iż twierdziła, że doszła już do siebie,
zawsze miała minę, jak gdyby właśnie przed chwilą ukradła komuś samochód.
- To nawet lepiej - pocieszyła ją Carmen. - Lena, Leo, Wasze imiona i tak do siebie nie pasowały.
Tibby roześmiała się i uścisnęła Carmen za ramię.
- Szczere dzięki, Carma. To rzeczywiście załatwia sprawę.
Lena także parsknęła śmiechem.
- Masz jakieś problemy w swoim związku? Po prostu poradź się Carmy - dorzuciła kpiąco Bee.
- Powinnaś prowadzić rubrykę porad w jakimś poczytnym czasopiśmie.
-Zacznij pisać blog.