Zawsze, gdy upadła, miała pewność...
Pewność, że ktoś zawsze jest przy niej, że ktoś zawsze szybciutko pomoże jej się podnieść...
Teraz zwyczajnie ma wrażenie, że leży bezsilnie już dłuższy czas.
Zamiast podać jej pomocną dłoń, wręcz przeciwnie, opluwają ją co sił.
A ona tak po prostu w bezruchu spogląda w niebo delikatnie się uśmiechając... bo wciąż ma Nadzieję, Ona nigdy jej nie opuści... Ma pewność...
Przecież ona zawsze przy kimś była... przynajmniej się starała jak tylko mogła.
a teraz?
Inni wlasnie upijają się na najgorszej melinie, która ma zwyczaj odbywać się co roku w tym ociekającym jadem mieście. A ona?
leży z gorączką i paroma innymi sprawami, które zaprzątają jej głowę...
Ktoś zapytał?
no właśnie... ale trudno, ona i tak ma pewność.
Semper Fidelis
R ;*