Moje maleństwo miesiąc temu. Teraz jest już brzydka:)
Kiedyś panowało przeświadczenie, że cierpienie (fatum) dopada kogoś, za złe uczynki jakie popełnił. Drugi aspekt był nieco inny. Jako błogosławieństwo. Prometeusz, Niobe, Edyp. Hiob, Siedmiu Braci. Cała masa przykładów. Jedni się bronią przed nadchodzącym fatum, inni biorą swój ból na siebie i znoszą go z odwagą i siłą.
A co jeśli człowiekowi brak siły do niesienia tego wszystkiego na sobie? Nie ma siły, żeby się zmierzyć z demonami przeszłości? Nie jest to wtedy ważne.
"Una gran senial, apparecio en el cielo: una mujer, vestida del sol. Con la luna bajo sus pies y una corona de doce estrellas, esta en cinta, y grita. con los tormentos, de dar a luz."
I proszę mi łaskawie nie "pierdzielić", że czas leczy rany. To jest największe kłamstwo świata. Wszędzie widać na banerach szczęście. Radość, nie ma cierpienia. Nie ma bólu, nie ma głodu. Jest tylko szczęście. Gówno prawda. Mówisz, że należy Ci się to. Że musisz to dostać. Bo tak ma być. Prawda jest taka, że GÓWNO Ci się należy. Świat pcha Cię tam, gdzie będziesz mieć pieniądze, rodzinę, majątek i wszystko na raz. A tak naprawdę, jest to kłamstwo. Możesz mieć co chcesz.
Poszłam za tym kłamstwem. A Zły jest wszędzie :))
Chciałabym się nauczyć grać na wiolonczeli. Zawsze o tym marzyłam. Chciałabym, żeby wreszcie moje marzenia stały się realne.
A czas nie leczy ran. On tylko łagodzi perspektywy. Dziś to wiem. Przeszłość i tak Cię dogoni. Niezależnie jak by się uciekało. Zapytajcie Edypa, on coś o tym wie :)
Vengo presto.