Photoblog.pl

Załóż konto

namiętnie i aż do krwi 

2010/10/06   

pośredni dotyk.

« następne   poprzednie »
pośredni dotyk.

Dzień był pusty, pustawy. Zawierał kilka wspomnień sprzed roku. Pełne serce nadzei. Nie myślała, że dzień zwykłego tygodnia stanie się jej bliższy.

On niedoszła wizja szczęścia w samotności żył z przeświadczeniem, że zwykły dzień taki zostanie. Nie marzył i nie śnił

Poznali się w dzień zwykły, jesienny, zimny. Żadne z nich nie liczyło na spotkanie. On mógł wybrać sto inych, ona wyminąć go ot tak i pozostać wierna swoim nowym obietnicom bez pokrycia. Ona miała krótkie włosy, które kochała przez chwile. On uśmiech Słońca i Księżyca w równonoc wiosenną.

Ich dłonie nabierały co rusz nowych kolorów. Czerwieni, pomarańczy, żółci i zauroczenia. Dotykali nieśmiało każdej części, każdego milimetra z dokładnością nanosekundy. Nie marnowali czasu na bezużyteczne wytyczne ich znajomości. Oddali się chwili, nie planom, badanim, rozmowom o  świecie żywych, którzy ich otaczali. Oni żyli w ciszy swoich myśli. Nakłaniali dłonie do zetknięcia się bardziej niż na początku. Dawli im moknąć w deszczu jesiennego sobotniego wieczoru.

Stali sie sobie bliżsi. Bardziej niż chleb i sól. Śpiewali do ucha mile i czule, bardziej pewnie po dwóch minutach mruczenia. Nosił jej torbę i karmił palcami. Całował zmęczone palce i czoło. Lubił jej skórę. Ona dotykała jego włosów. Zdmuchiwała paprochy zbędne ich kolorowi i długości. Mówili sobie:

- Dziękuję Ci, że jesteś i za pocałunki.

- Proszę Cię nabardziej o to abyś tylko za to mi dziekowała, za nic więcej.

 

Dziś jest 24. Powoli szykuje serduszko do szybkiego bicia. Trenuje je przed szybszym biciem, aby nie wpadło w karambol oraganów miłości.

 

http://szpiegowsky.wrzuta.pl/audio/21kyEvha9t0/artur_rojek_-_moj_tata_general

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

pośredni dotyk.

 

26.